Donald Trump zmienia zdanie. Koniec z rozdzielaniem rodzin. Media: Przekonała go Melania

Donald Trump podpisał dekret, który ma zakończyć zasadę, przez którą wylała się na niego fala krytyki. Chodzi o odbieranie dzieci imigrantom na granicy i umieszczanie ich w schroniskach. Możliwe, że spory wpływ na decyzję prezydenta USA miała jego żona, Melania Trump.

W Stanach Zjednoczonych wezbrała fala krytyki na program "zero tolerancji", który funkcjonuje od maja tego roku. Na mocy nowych zasad 2,3 tys. dzieci zostało odebranych rodzicom, którzy nielegalnie przekraczali granicę Meksyku z USA. Dzieci trafiały do schronisk na terenie Teksasu, były umieszczane w celach z drucianej siatki przypominających klatki.

Donald Trump mocno bronił tego rozwiązania, do momentu aż w USA nastąpiło oburzenie takim traktowaniem ludzi. Sytuacja wyglądała na tyle dramatycznie, że doświadczona dziennikarka MSNBC Rachel Maddow rozpłakała się na wizji, nie dając rady odczytać informacji o dzieciach odseparowanych od rodziców.

Donald Trump podpisuje dekret. Koniec z rozdzielaniem rodzin

Tego samego dnia, w środę, prezydent USA Donald Trump zmienił retorykę. Postanowił podpisać dekret, który kończy z rozdzielaniem dzieci od rodziców. Rodziny z dziećmi, które zostaną ujęte na granicy, mają być zatrzymywane wspólnie, bez separowania ich.

W dekrecie, którego treść opublikował Biały Dom, są jednak wyjątki. Do separacji rodzin może dojść, gdy amerykańska administracja uzna, że pozostawienie dzieci wraz z rodzicami może stanowić zagrożenie dla najmłodszych.

Oprócz tego amerykański sekretarz obrony jest zobowiązany do podjęcia wszelkich możliwych środków, aby zapewnić rodzinom zatrzymanym na granicy "wszelkie istniejące udogodnienia pod kątem zakwaterowania i opieki".

Melania Trump interweniowała u Donalda Trumpa?

Wpływ na decyzję Donalda Trumpa mogła mieć jego żona Melania Trump - donosi CNN. Stacja powołuje się na informatora z Białego Domu, który twierdzi, że pierwsza dama od kilku dni miała za kulisami namawiać męża, by odstąpił od tak restrykcyjnego egzekwowania prawa.

Już wcześniej pojawiały się informacje, że Melania Trump, która sama jest imigrantką, urodzoną w Słowenii, lobbowała u męża za tym, by złagodzić politykę "zera tolerancji". Pierwsza dama kilka dni temu sama stwierdziła, w specjalnym oświadczeniu, że "nienawidzi na to patrzeć", odnosząc się do rozdzielania rodzin.

Doniesienia CNN zbiegają się ze słowami samego Donalda Trumpa, który po tym, jak złożył podpis pod dekretem, powiedział:

Moja żona była bardzo przekonana co do tego (rozwiązania - red.). Myślę, że każdy, kto ma serce, też był o tym przekonany. Nie chcemy widzieć, jak rodziny są rozdzielane.

Dzieci odebrane rodzicom płaczą i krzyczą. Amerykański strażnik kpi: Ale tu mamy orkiestrę