Arabia Saudyjska. Pierwsze kobiety odebrały prawo jazdy. Przyznano je w cieniu aresztowań

Pierwsze Saudyjki otrzymały dziś w swoim kraju prawa jazdy. Decyzja, za którą stał następca tronu Muhammad ibn Salman, była chwalona na świecie. Jednak tuż przed wejściem w życie nowego prawa do aresztu trafiły aktywistki, które od lat o nie walczyły.

Arabia Saudyjska jest ostatnim krajem na świecie, w którym kobiety nie mogą prowadzić aut. Zakaz zostanie zniesiony pod koniec miesiąca. Dziś wydano prawa jazdy pierwszym kobietom, które pomyślnie zdały egzaminy.

Szkoły nauki jazdy zostały otwarte w pięciu saudyjskich miastach. Akceptowane ma być także międzynarodowe prawo jazdy. Wiele kobiet chce po raz pierwszy siąść za kierownicą swojego samochodu w dniu zniesienia zakazu, czyli 24 czerwca.

Małgorzata Van Unen - Polka mieszkająca przez 14 lat w Arabii Saudyjskiej - docenia zmiany wprowadzane w Królestwie, ale tłumaczy że to dopiero początek.

Kobiety zostały specjalnie zatrudnione w policji i w szkołach nauki jazdy. Trudno to nazwać równouprawnieniem, raczej kolejną segregacją - tłumaczy van Unen.

"Reformy" saudyjskiego następny tronu

Decyzję o planowanym zniesieniu zakazu prowadzenia samochodów przez kobiety podjęto w październiku 2017 roku. Formalnie dekret wydał król Salman, jednak najpewniej stoi za nią następca tronu. Ma to być część reform ultrakonserwatywnego kraju, które zapowiadał 32-letni książę Muhammad ibn Salman.

Następca tronu Arabii Saudyjskiej zyskał w ostatnim czasie popularność w krajach Zachodu i niektórych mediach. Przedstawiano go jako reformatora, który z jednej strony jest sojusznikiem Zachodu, za drugiej - motorem stopniowej liberalizacji kraju. W entuzjastycznych opiniach ukazywano go jako przedstawiciela nowego pokolenia, który zmieni kraj. Podczas wizyty w USA spotykał się z politykami, gwiazdami i ludźmi biznesu. 

Jednak według innych opinii zapowiadane przez niego reformy to zasłona dymna, czy też listek figowy dla rządów twardej ręki (Arabia Saudyjska jest monarchią absolutną, nadal wykonuje karę śmierci) i naruszania praw człowieka. Na łamach "Guardiana" pisarz Moustafa Bayoumi przypominał, że choć do kraju wróciły kina, to nie przeprowadzono kluczowych zmian. Kobiety wciąż nie mogą m.in. wziąć ślubu czy wyjechać bez zgodny mężczyzny - "opiekuna". 

Kraj jest też zaangażowany w konflikty, które w dużej mierze są "wojami zastępczymi" - pośrednimi formami walki z głównym rywalem Saudów, Iranem. W Jemenie, gdzie Arabia Saudyjska walczy po stronie rządu z wspieraną przez Iran rebelią, sytuacja humanitarna jest dramatyczna. Saudyjskie wojsko odpowiada za bombardowania cywilów. Ministrem obrony królewstwa jest właśnie książę Muhammad.

Księżniczka na okładce "Vogue", aktywistki w więzieniu

Zmiany ws. praw jazdy przyjęto na świecie z dużym entuzjazmem. Jednak w ostatnich kilkunastu dniach do aresztu trafili saudyjscy aktywiści i zwolennicy równouprawnienia kobiet.

Jak podaje Al Dżazira, w maju aresztowano w sumie 17 aktywistów i aktywistek. Są wśród nich również Saudyjki, które prowadziły akcje społeczne na rzecz zniesienia zakazu prowadzenia samochodu przez kobiety. Osiem z nich zostało warunkowo zwolnionych, reszta pozostaje w areszcie. Formalnie są oskarżeni o "współpracę z organizacjami i jednostkami, które są wrogie wobec królestwa". Aktywiści mieli też oferować wsparcie dla "wrogich elementów z zagranicy", "naruszać strukturę społeczną" i "destabilizować królestwo".

Wszystkim mogą grozić długie wyroki więzienia - alarmował arabski aktywista Iyad el-Baghdadi.

Rządowe agencje mówią już o "zeznaniach", które są wymuszane od tych dzielnych działaczek na rzecz praw człowieka. To absolutna hańba, że świat traktuje saudyjski reżim jako normalnego partnera

- napisał. Wzywa, by celebryci i biznesmeni, który spotykali się z ibn Salmanem, zabrali głos na rzecz aresztowanych aktywistek. 

Fala krytyki spadła w ostatnich dniach na magazyn "Vogue". W czerwcowym wydaniu na okładce jego arabskiej edycji znajdzie się zdjęcie księżnej Haifany bint Abdullah Al Saud, córki poprzedniego króla Abd Allaha. Komentujący negatywnie oceniali, że księżniczka pozuje w luksusowym samochodzie, podczas gdy aktywistki - które walczyły o prawo do prowadzenia aut - siedzą w więzieniu. 

"Czy Vogue Arabia docenia nie tę kobietę?" - pytała dziennikarka Osha Mahmoud. Biejan Poor Toulabi określił to jako gorzką ironię. Napisał:

Saudyjska księżniczka jest na okładce, by uczcić, że kobiety wreszcie będą mogły prowadzić. Tymczasem jej rodzina wsadza do aresztu pionierskie kobiety, które rzeczywiście walczyły o to prawo.  

Ta wizyta może oznaczać geopolityczną zmianę na Bliskim Wschodzie

Więcej o: