Premier Hiszpanii zgorszył na zaprzysiężeniu. "Czemu ten gest dziwi? Jesteśmy świeckim państwem"

Niemałe poruszenie wywołał nowy premier Hiszpanii, Pedro Sanchez. Chodzi o detal związany z jego zaprzysiężeniem. Według niektórych komentatorów takie detale mają wagę istotnej dla części Hiszpanów deklaracji o świeckości państwa.

Nowy premier Hiszpanii Pedro Sanchez został zaprzysiężony w sobotę. Jak odnotowuje dziennik "El Pais", szef Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) wybrał niepraktykowaną dotąd w kraju formę przysięgi. Podczas ceremonii jego zaprzysiężenia zabrakło krzyża oraz Biblii. Na te dwa symbole religijne przysięgali wszyscy jego poprzednicy. Sanchez złożył przysięgę na konstytucję. 

"El Pais" podkreśla, że od razu zostało to zauważone przez dziennikarzy i inne osoby komentujące zaprzysiężenie w mediach społecznościowych. "Część osób zastanawia się, czemu ten gest dziwi, skoro Hiszpania jest świeckim państwem" - pisze dziennik.

Publicysta Arsenio Escolar na Twitterze napisał, że część osób jest nie tylko zdziwiona, ale wręcz zgorszona nową formą przysięgi. Dziwi się, że w świeckim państwie takie coś szokuje. 

Niejasny status Kościoła w Hiszpanii

Co jakiś czas w kraju odżywa debata o roli Kościoła katolickiego w kontekście np. transmitowania mszy w publicznej telewizji czy tego, że kalendarz świąt jest ściśle związany z uroczystościami katolickimi - zaznacza "El Pais". Kościół w Hiszpanii, kraju o katolickiej przeszłości, nadal otrzymuje od państwa miliony euro rocznie.

Wg badania hiszpańskiego Centrum Badań Socjologicznych przeprowadzonego w 2017 roku, 70 proc. Hiszpanów określa się mianem katolików, ale aż 60 proc. z nich nie chodzi do Kościoła z wyjątkiem większych okazji, takich jak śluby czy pogrzeby. Jedna czwarta badanych uważa się za ateistów lub niewierzących.

Dla porównania w Polsce, wg opracowania CBOS także z 2017 r., za katolików uważa się 92 proc. osób, a niewierzący to poniżej 10 proc.

Polecamy też:

Czemu Hiszpania ma nowy rząd?

Pedro Sanchez z Partii Socjalistycznej został premierem po tym, jak hiszpański parlament przyjął wotum nieufności dla centroprawicowego rządu Mariano Rajoya. Za wnioskiem głosowało 180 deputowanych, przeciwko 169, a jeden wstrzymał się od głosu. Opozycja wygrała głosowanie dzięki poparciu deputowanych z małych partii, w tym baskijskich nacjonalistów.

Powodem złożenia wniosku o wotum nieufności była afera korupcyjna z udziałem polityków partii rządzącej. To była bardzo głośna sprawa w Hiszpanii. Partii Rajoya zasądzono blisko 250 tys. euro kary za czerpanie korzyści z korupcji. W siatce korupcyjnej znaleźli się zarówno politycy, jak i przedsiębiorcy, z których część spędzi teraz za kratami nawet kilkadziesiąt lat. 

Po internet do świątyni. Lokalny angielski kościół idzie z duchem czasu

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Premier Hiszpanii zgorszył na zaprzysiężeniu. "Czemu ten gest dziwi? Jesteśmy świeckim państwem"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl