Wenezuela na drodze do dyktatury. Prezydent Maduro wygrywa wybory. Opozycja: Nie były uczciwe

Nicolas Maduro, przywódca socjalistów w Wenezueli, wygrał niedzielne wybory prezydenckie. Według kontrolowanej przez prezydenta komisji wyborczej zdobył 67 proc. głosów. Teraz pogrążony w kryzysie kraj zmierza w stronę dyktatury - ostrzegają komentatorzy.

Jak podała państwowa komisja wyborcza, kolejną, 6-letnią kadencję zagwarantowało dotychczasowemu prezydentowi Wenezueli 5 milionów 800 tysięcy głosów. Po zliczeniu 90 procent głosów zdobył 67,7 procent poparcia. Główny kandydat opozycji Henri Falcon zdobył poparcie miliona 800 tysięcy głosujących.

Frekwencja wyniosła 46,1 procent, co jest znaczącym spadkiem względem 80 proc. w czasie wyborów prezydenckich w 2013 r. Spadek frekwencji związany jest z bojkotem głosowania, jaki ogłosiła wenezuelska opozycja.

"To nie były wybory. Wenezuela stała się dyktaturą" - napisał politolog Ian Bremmer.

Falcon odrzucił wyniki wyborów oraz wezwał do przeprowadzenia nowych, później w 2018 roku. - Dla opozycji nie było tych wyborów. Wenezuela musi przeprowadzić nowe głosowanie - powiedział kontrkandydat Maduro. Dodał, że podczas wyborów było wiele nieprawidłowości, jako przykład podając ustawienie blisko 13 tysięcy prorządowych stojaków reklamowych w pobliżu lokali wyborczych.

Reporter agencji AP Joshua Goodman opisywał, że osoby które wzięły udział w głosowaniu ustawiały się później w kolejkach, by zeskanowano ich "Kart Ojczyzny". Przed wyborami Maduro wydał 16 mln takich kart, które mają dać ludziom dostęp do programów społecznych i usług publicznych. Krytycy oceniają, że to forma nacisku na wyborców, zaś wielu ludzi oczekuje, że dostanie obiecane przez Maduro profity za udział w wyborach - pisze dziennikarz. 

13 tys. proc. inflacji i miliony uciekających z kraju

Przywódca Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli Nicolas Maduro to były kierowca autobusu, ma 55 lat. Władzę w Wenezueli objął po śmierci Hugo Chaveza w 2013 roku.

Krajem od dłuższego czasu wstrząsają zamieszki i ostre konflikty wewnętrzne. Dwóch głównych liderów sił opozycyjnych dostało zakaz startu w wyborach, inni zostali aresztowani lub zmuszeni do emigracji, a najsilniejsze ugrupowania krytyczne wobec dotychczasowych władz bojkotowali wybory. Także ONZ, Stany Zjednoczone, Unia Europejska i Organizacja Państw Amerykańskich zapowiedziały, że nie uznają ich wyników.

Wenezuela zmaga się z najpoważniejszym od lat kryzysem politycznym, społecznym i gospodarczym. Problemem jest nie tylko rekordowa w skali świata, pięciocyfrowa inflacja i słabnąca z każdym dniem waluta, ale też masowa emigracja Wenezuelczyków - według szacunków ONZ kraj opuszcza dziennie nawet 5 tysięcy osób. Tylko w ostatnim roku do Kolumbii uciekło milin ludzi. Mieszkańcy Wenezueli często mają problem z dostępem do podstawowych dóbr, takich jak żywność czy leki.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Wenezuela na drodze do dyktatury. Prezydent Maduro wygrywa wybory. Opozycja: Nie były uczciwe
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl