Przełom w Malezji, 92-latek najstarszym przywódcą na świecie. Chce rządzić dwa lata

Historyczna chwila w Malezji - 9 maja 2018, po ponad 60-ciu latach rządzenia krajem Front Narodowy przegrał wybory. Zwyciężył opozycyjny Sojusz Nadziei z 92-letnim Mahathirem Mohamadem, premierem Malezji z czasów, gdy kraj ten stał się jednym z "azjatyckich tygrysów".

Sojusz Nadziei razem ze swoim koalicjantem partią Dziedzictwa Sabah (stanu w Malezji) uzyskały 122 mandaty, a Front Narodowy - 79. Do utworzenia rządu potrzeba 112 głosów spośród 222 deputowanych niższej izby parlamentu. Jeśli Mahathir Mohamad zostanie zaprzysiężony na szefa rządu, będzie najstarszym - bo liczącym aż 92 lata politykiem sprawującym urząd premiera na świecie. 

O wyborach w Malezji pisze dla Gazeta.pl Arkadiusz Kustra, szef działu badań i analiz Agory. Kustra poznał kulisy malezyjskiej polityki w rozmowach z tamtejszymi dziennikarzami. 

Mimo, że były to 14-te wybory parlamentarne w Malezji, wiele osób z którymi tam rozmawiałem mówiło, że nie można nazwać tego kraju demokracją. Wszystko jest podporządkowane jednej partii - sądy, urzędy, media, a nawet wybory. W lutym, gdy byłem w Kuala Lumpur, data wyborów nie była nawet jeszcze znana. Pewne było jedynie to, że wybory muszą odbyć się w tym roku, a rządząca partia poda ich termin. I zrobi to zapewne w ostatniej chwili, dając minimum czasu opozycji na kampanię wyborczą. I tak się stało.

Dzisiaj, tuż po ogłoszeniu wyników, Malezja jest w szoku i euforii. Największym przegranym jest premier Najib Razak. I ci, którzy czerpali korzyści z korupcji, a zdaniem Malezyjczyków rząd zdecydowanie się jej nie ustrzegł. 

Wtrącił zastępcę do więzienia

Kim jest 92-letni Dr M., jak nazywają w Malezji zwycięskiego nowego premiera-elekta? To po prostu poprzedni premier, który przez wiele lat przed Najibem Razakiem prowadził tę samą partię i robił to w równie autorytarny sposób. W 1999 r. wsadził do więzienia swojego zastępcę Anwara Ibrahima zarzucając mu korupcję w procesie szeroko krytykowanym przez organizacje praw człowieka i rządy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii.

Obecnie zwycięski i powracający z emerytury Mahatir Mohamad zapowiada, że będzie rządził dwa lata, po czym zamierza przekazać władzę Anwarowi. Czyli temu, którego 19 lat temu wsadził do więzienia. Pozostaje tylko zadbać o uniewinnienie zastępcy, co Dr M. zapowiedział tuż po ogłoszeniu wyników.

Szanując zadowolenie Malezyjczyków z wygranych przez opozycję wyborów, należy mieć dużą rezerwę co do wpływu tej wygranej na demokrację, wolności i prawa człowieka w Malezji. Krajem nadal rządzić będą ludzie związani z wieloletnim obozem sprawującym władzę. Prawdopodobnie przed nami kilka lat zmian i reform. Jednak nie ma żadnej pewności, czy i na ile doprowadzą one do demokratyzacji mediów, odpolitycznienia sądownictwa, czy wyrugowania powszechnej korupcji z życia przeciętnego człowieka. Zapewne ważniejsze pytanie dla mieszkańców Malezji dotyczy sfery gospodarczej - na ile nowe rządy pomogą utrzymać kraj na ścieżce wzrostu gospodarczego i wzrostu siły nabywczej przeciętnego obywatela.

Wenezuela zmierza ku katastrofie. Ludzie głodują, protestują, w państwie panuje polityczny i gospodarczy chaos

Więcej o: