Kilkanaście ofiar zamachu w Afganistanie. Tak terroryści chcą zakłócić nadchodzące wybory

W wyniku terrorystycznego zamachu na terenie meczetu w prowincji Khost na wschodzie Afganistanu zginęło 12 osób, a 33 zostały ranne - podają tamtejsze służby medyczne.

Rzecznik miejscowej policji powiedział, że do wybuchu doszło podczas popołudniowej modlitwy w meczecie. Bomba została umieszczona w namiocie na terenie świątyni gdzie dokonywano rejestracji wyborców przed październikowymi wyborami parlamentarnymi.

Obecnie wiadomo o 12 ofiarach. Wcześniej lokalne władze informowały o śmierci co najmniej 10 osób i 30 rannych. Kilka osób jest w stanie krytycznym.

Terroryści chcą zakłócić wybory

To kolejny atak na punkt rejestracji wyborców. W kwietniu zamachowiec-samobójca wysadził się przed centrum rejestracji wyborców w Kabulu. Zginęło 60 osób, w tym 21 kobiet i pięcioro dzieci. Ponad 120 osób zostało rannych.

Z kolei w ostatni dzień kwietnia w dwóch wybuchach w Kabulu zginęło co najmniej 25 osób, w tym ośmioro dziennikarzy i dwóch policjantów. 45 osób zostało rannych. Tak zwane Państwo Islamskie wzięło odpowiedzialność za atak. Zginął m.in. główny fotoreporter agencji AFP w Kabulu - Shah Marai. Za drugi wybuch odpowiadał mężczyzna, którzy przebrał się za dziennikarza i wysadził wśród reporterów i osób pomagających poszkodowanym.

Talibowie i bojownicy tzw. Państwa Islamskiego zapowiedzieli, że będą starali się nie dopuścić do wyborów. Urzędnicy obawiają się, iż ataki na punkty wyborcze spowodują niską frekwencję, co z kolei odbije się na wyniku głosowania. Według danych zebranych przez Niezależna Komisję Wyborczą, która nadzoruje przygotowania do głosowania, w sobotę w całym Afganistanie zarejestrowało się nieco ponad 1,2 miliona wyborców. Komisja ma nadzieję, że do połowy czerwca w ponad 7 tysiącach punktach wyborczych zarejestruje się 14 milionów uprawnionych do głosowania Afgańczyków.

Więcej o: