Policja brutalnie rozpędza protesty przed zaprzysiężeniem Putina. Już ponad 1000 zatrzymanych

- On nie jest dla was carem - skandowali mieszkańcy Moskwy, zanim zostali pobici przez policję i osoby popierające prezydenta. Do protestów doszło na dwa dni przed zaprzysiężeniem Władimira Putina na 4. kadencję. Policja zatrzymała setki ludzi.

W centrum Moskwy demonstrowali przeciwnicy i zwolennicy Władimira Putina. Na Placu Puszkina doszło do przepychanek między przedstawicielami obu grup. Interweniujący policjanci zatrzymują, jak do tej pory, tylko przeciwników prezydenta Rosji.

Do policyjnego radiowozu trafił też lider opozycji Aleksiej Nawalny. Politolog Andriej Makarkin powiedział radiu Echo Moskwy, że władza wyprowadza na ulice nieformalne ugrupowania, aby zdyskredytować akcję opozycji.

W Rosji policja zatrzymała ponad 1300 zwolenników opozycji. W samej Moskwie do aresztów trafiło co najmniej 600 osób. Według Amnesty International - policja działała brutalnie, stosując środki przymusu nieadekwatne do sytuacji. Zwolennicy opozycji zorganizowali demonstracje w ponad 90 miastach. 

"On nie jest dla was carem"

Przeciwnicy Władimira Putina zamierzali przeprowadzić w Moskwie pokojową akcję pod hasłem „On nie jest dla was carem”. W ten sposób chcieli wyrazić sprzeciw wobec rządów obecnego prezydenta i obejmowania przez niego po raz czwarty najwyższego urzędu w państwie.

Przeszkodzić antyputinowskiej opozycji próbowali zwolennicy Putina, głównie skrajni narodowcy i Kozacy. Przeciwnicy prezydenta wznosili hasła: „On nie jest dla nas carem”, „Rosja będzie wolna” i „Rosja bez Putina". Zwolennicy Władimira Putina skandują: „Putin naszym prezydentem”, „Rosja, Putin, wolność”.

Policja zachowywała się brutalnie. Wyciągała z tłumu przypadkowe osoby i odprowadzała do zaparkowanych w pobliżu autokarów. Funkcjonariuszom pomagali Kozacy, którzy szarpali przeciwników Putina i bili pałkami. W tłumie demonstrantów są też prowokatorzy, którzy wszczynają bójki z przeciwnikami Władimira Putina, aby ułatwić policji zatrzymanie takich osób.

"Dziś w Moskwie, pod okiem policji, Kozacy bili protestujących" - napisał bloger Ilja Warłamow na Twitterze.

Jako jeden z pierwszych został zatrzymany lider opozycji Aleksiej Nawalny. Jeden ze świadków nagrał moment wyniesienia go przez policję z demonstracji. 

Protesty odbyły się nie tylko w Moskwie, ale też innych miastach, w tym w Sankt Petersburgu Na zdjęciach widać szpaler policji na głównej ulicy miasta, Newskim Prospekcie. Na nagraniach widać brutalne zachowanie policji, w tym bicie demonstrujących pałkami.

- Nie wierzę, że ludzie tak od serca będą wspierać Putina, nie wierzę, że ludzie popierają to co złe i nie chcą zmian. Putin jest jak szef grupy przestępczej, która wyprowadziła setki miliardów dolarów do rajów podatkowych. Władimir Putin zafundował nam zimną wojnę, a w polityce zagranicznej i wewnętrznej prowadzi kraj donikąd - tłumaczyli biorący udział w protestach mieszkańcy Moskwy.

Wg doniesień mediów policja zatrzymywała nawet nastolatków. 

Więcej o: