Czesi walczą z epidemią odry. Z pomocą idzie wojsko. A w Polsce? Minęliśmy "granicę krytyczną"

Epidemia odry jest w Czechach na tyle poważna, że wojskowi doktorzy pojawiają się w miejsce kolegów po fachu z publicznych przychodni. Zastępowani są lekarze, którzy muszą udać się na kwarantannę.

W Czechach, w samej tylko stolicy kraju, Pradze, odnotowano od początku roku 70 przypadków wystąpienia wirusa odry u pacjentów. Tylko w 2018 roku, jak podaje czeskie ministerstwo zdrowia, odnotowano 103 zachorowania na odrę u naszego południowego sąsiada.

Największym problemem Czechów pozostaje to, że trzeba w jakiś sposób zarządzać kadrą medyczną, która miała kontakt z wirusem. Z tego powodu do pomocy kolegom po fachu, którzy zostali przeniesieni na kwarantannę, skierowano wojskowych lekarzy.

W związku z epidemią (czeski wiceminister zdrowia wprost stwierdził, że tak można mówić o obecnej sytuacji) przeszkolono też wojskowy personel medyczny na wypadek dalszego rozprzestrzeniania się choroby.

Chcieliśmy zobaczyć, jak szybko armia nas wspomoże podczas naprawdę sporej epidemii, nie tylko odry. Armia udostępniła nam dziesięciu medyków

- oznajmiła w rozmowie z portalem Lidovky.cz Jana Postova, rzeczniczka ZZS HMP (służb medycznych w Pradze).

Prof. Roman Prymula, czeski wiceminister zdrowia, w rozmowie z TVN24 wskazał, że odra w jego kraju pojawiła się z dwóch przyczyn: w Czechach pojawiły się zakażone wirusem osoby z Ukrainy, a jego rodacy rezygnują ze szczepienia dzieci.

Ostatnio, w połowie kwietnia, pojawiły się potwierdzone przypadki odry w Wieruszowie w woj. łódzkim. W Polsce, jak i w Czechach, rodzice coraz częściej decydują się na nieszczepienie dzieci. Od 2010 roku liczba takich przypadków zwiększyła się w Polsce prawie 10-krotnie:

Zagrożenie epidemią w Polsce

Jak poinformował Państwowy Zakład Higieny, liczba zaszczepionych na odrę dzieci spadła poniżej granicy krytycznej, czyli momentu, od którego można mówić o zagrożeniu epidemią. Z granicą krytyczną mamy do czynienia, gdy szczepionych jest mniej niż 95 proc. dzieci. W Polsce poziom szczepień wyniósł 94 proc. dla pierwszej dawki i 93 proc. dla dawki przypominającej. 

Szczepienie na odrę jest nad Wisłą obowiązkowe, a jego brak może skutkować karą finansową - od 100 do 5 tys. zł jednorazowo, łącznie nawet do 50 tys. zł. Karę na rodziców nakłada wojewoda na wniosek sanepidu. 

Odra jest bardzo zakaźną chorobą, która szerzy się drogą kropelkową. Jej cechą charakterystyczną jest drobnoplamista wysypka. Może prowadzić do groźnych powikłań: zapaleń płuc, ucha środkowego, mózgu i śmierci.

Czytaj więcej o szczepieniach:

Czekamy na Wasze opinie pod adresem: listydoredakcji@gazeta.pl