Ten różowy dym nad Hawajami nie zwiastuje nic dobrego. Ewakuowano setki osób

Wulkan Kilauea wybuchł po południu czasu lokalnego. Władze wprowadziły stan wyjątkowy na największej wyspie Hawajów i obowiązkową ewakuację 1700 mieszkańców.

Wybuch wulkanu Kilauea nastąpił po serii trzęsień ziemi, do których doszło w ciągu ostatnich dni. W wyniku erupcji strumień lawy spłynął w dół zbocza góry w kierunku zaludnionych obszarów.

Erupcja była odczuwalna w odległości ponad pół mili. W strefie wybuchu wykryto wyjątkowo wysoki poziom niebezpiecznego dwutlenku siarki - poinformowała Agencja Obrony Cywilnej.

W odległości kilku kilometrów od krateru znajdują się osiedla. Lawa i trujące gazy stwarzają zagrożenie dla ich mieszkańców, dlatego zarządzone ewakuację. 

Wulkan Kilauea - położenie:

Wulkan Kilauea zmusił setki ludzi do ewakuacji

O możliwym wybuchu lokalne władze informowały od tygodnia. Ostrzegały mieszkańców, że do erupcji może dojść niespodziewanie i konieczna będzie ewakuacja. Dla osób, które musiały opuścić swoje mieszkania, przygotowano schronienia.

Świadkowie opisują, że wulkan wyrzuca w powietrze kamienie i słupy lawy (na nawet 45 m w górę). Z daleka widoczny był ogromny strumień czerwonej lawy wydobywający się z krateru. Ponadto spływająca lawa wypala drzewa na swojej drodze i może powodować pożary.

Lawa wydobywająca się z wulkanu ponad 1100 st. C!

 

Poza erupcją wulkanu Kilauea, doszło też do wyrzucenia pyłu i gazów przez sąsiedni krater Puu Oo. 

Służby geologiczne mówią, że nie da się przewidzieć, jak długo potrwa erupcja.

Więcej o: