Pożar w słowackich Tatrach. Ewakuowano 1000 turystów. Służby: Polacy nie słuchają poleceń

Po słowackiej stronie Tatr płonie 30 hektarów lasu. Słowacki odpowiednik TOPR, Horska zachranna sluzba, informuje o zamkniętych szlakach i ewakuuje turystów z niebezpiecznych rejonów.

Pożar wybuchł 3 maja po południu w Tatrach Wysokich na Słowacji, a konkretnie w lesie w okolicy Kieżmarskich Żłobów. Objął ok. 30 hektarów. Ratownicy zdecydowali o ewakuacji turystów. Ewakuowanych zostało ok. 1000 osób. Wydano też ostrzeżenie dla ruchu lotniczego.

Ratownicy skarżą się na Polaków

Po godzinie 18 wydawało się, że ogień jest pod kontrolą, jednak sytuację skomplikował silny wiatr. Płomienie sięgają około 5 metrów - podają lokalne słowackie media. W trudniej akcji bierze udział kilkudziesięciu strażaków. W walce z ogniem z powietrza pomagają wojskowe helikoptery.

- Ratownicy skarżą się, że nie wszyscy polscy turyści stosują się do ich poleceń - powiedział dyrektor słowackich górskich służb ratunkowych Jozef Janig. 

Na portalach społecznościowych pojawiają się zdjęcia, na których widać skalę pożaru. Na miejscu jest też reporter Agencji Gazeta i krakowskiej "Wyborczej", Marek Podmokły. Zobacz więcej zdjęć z akcji strażaków w czasie pożaru w słowackich Tatrach >>>

Ogień pojawił się w ściśle chronionym obszarze Tatrzańskiego Parku Narodowego. Na razie nie jest znana przyczyna; słowackie lokalne media piszą o wysokich temperaturach i braku opadów w ostatnich dniach w tym rejonie.

 
 

Potrzebujesz wezwać pomoc? Czy wiesz, jak prawidłowo korzystać z numerów alarmowych?

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Pożar w słowackich Tatrach. Ewakuowano 1000 turystów. Służby: Polacy nie słuchają poleceń
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl