Setki błękitnych balonów dla Alfiego. Mieszkańcy Liverpoolu uczcili pamięć zmarłego dwulatka

Alfie Evans zmarł w nocy. W sobotę w parku miejskim nieopodal szpitala, gdzie przebywał, zgromadzeni ludzie wypuścili w niebo dziesiątki niebieskich balonów. Zrobili to, by uczcić pamięć chłopca.

Śmierć Alfiego Evansa poruszyła cały świat. W sobotę zwolennicy chłopca postanowili uczcić jego pamięć wypuszczając w niebo dziesiątki niebieskich balonów. „Liverpool Echo” podaje, że niektórzy płakali i pocieszali się nawzajem. Tłum odśpiewał piosenkę "You Will Never Walk Alone" ("Nigdy nie będziesz szedł sam"), zaś kilkuletnia dziewczynka zaśpiewała "A Thousand Years" Christiny Perri.

Hołd dla Alfiego Evansa

Wśród zgromadzonych były rodziny z dziećmi, seniorzy, a także wielu Polaków. Zgromadzeni chcieli wyrazić w ten sposób solidarność z rodziną zmarłego chłopca. Wspólne wypuszczanie niebieskich balonów w niebo jest bardzo popularne na Wyspach. W ten sposób Brytyjczycy czczą pamięć zmarłych bliskich.

Ten zwyczaj ma jednak też drugą stronę. Kilka lat temu organizacja Blue Planet Society, która działa przeciwko nadmiernemu wykorzystywaniu mórz i oceanów, apelowała, by zaprzestać organizowania podobnych wydarzeń. Organizacja wskazywała na ich dewastujący wpływ dla życia morskiego. Tłumaczono, że balony nie znikają, tylko spadają na ziemię, gdzie stają się śmieciami. Alarmowano, że zwierzęta często mylą je z pokarmem. Połykając balony skazują się na powolną śmierć głodową, gdyż guma blokuje im przewód pokarmowy.

Alfie Evans nie żyje. Zmarł w sobotę nocy

W nocy z piątku na sobotę w szpitalu w Liverpoolu zmarł dwuletni ciężko chory Alfie Evans. O śmierci chłopca poinformował jego ojciec.

Mój gladiator odłożył tarczę i zyskał skrzydła o 2.30. Mam absolutnie złamane serce

- napisał Thomas Evans.

Alfie Evans cierpiał na ciężką, niezdiagnozowaną chorobę neurologiczną. W poniedziałek w szpitalu w Liverpoolu - wbrew woli rodziców - został odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Lekarze uznali, że zmiany w mózgu dziecka są nieodwracalne, a dalsza terapia może być "nieludzka". Rodzice pozostającego w śpiączce chłopca nie zgadzali się z tą diagnozą. W sprawę zaangażował się papież Franciszek. Przyjął na specjalnej audiencji ojca dziecka. Alfie Evans w trybie pilnym otrzymał włoskie obywatelstwo i propozycję pobytu w rzymskiej klinice dziecięcej. Na podróż chłopca brytyjski sąd nie wyraził jednak zgody.

Przez ostatnie dni przed szpitalem w Liverpoolu składano kwiaty i maskotki jako symbol wsparcia dla rodziny Evansów. Prezydent Andrzej Duda Wsparcie dla chłopca i jego rodziny wyraził też Andrzej Duda. Napisał na Twitterze, że chłopiec udowodnił, że "cud życia może być silniejszy od śmierci".

Prawdopodobnie potrzeba tylko dobrej woli ze strony osób decyzyjnych. Alfie, modlimy się za ciebie i twoje wyzdrowienie

- napisał w środę Andrzej Duda.

W piątek ojciec chłopca wydał oświadczenie, w którym poprosił o uszanowanie prywatności - a wspierających go ludzi o powrócenie do swoich spraw.

Chłopiec przebywał w szpitalu od grudnia 2016 roku.

Kondolencje po śmierci Alfiego Evansa

Po śmierci Alfiego Evansa współczucie dla rodziców chłopca wyraził m.in. papież Franciszek.

Jestem głęboko dotknięty śmiercią małego Alfiego. Dziś szczególnie modlę się za jego rodziców, a Bóg Ojciec niech przyjmie go w Swe czułe ramiona

- napisał na Twitterze papież.

Głos zabrała również dyrektorka watykańskiego szpitala Bambino Gesu, która chciała przyjąć Alfiego Evansa. Skrytykowała ideologiczne spory wokół tragedii chłopca i jego rodziny. Wcześniej Mariella Enoc na życzenie papieża osobiście zabiegała w Liverpoolu o przewiezienie Alfiego do Rzymu. Skarżyła się, że wszędzie trafiała na zamknięte drzwi.