Kim Dzong Un czarną limuzyną jedzie na lunch. Jego ochroniarze pokazali formę

Kim Dzong Un zagościł w Korei Południowej i zapowiedział współpracę z najbliższymi sąsiadami. W międzyczasie zrobił sobie przerwę na lunch. Uwagę światowych mediów zwrócili jego ochroniarze.

W czwartek świat obiegły zdjęcia z uścisku dłoni dyktatora Korei Północnej Kim Dzong Una i prezydenta Korei Południowej Mun Dze Ina. Chwilę później "najwyższy przywódca" przekroczył granicę Korei Południowej. Niedługo po tym ogłoszono wyniki ustaleń między obiema Koreami. To Deklaracja z Panmundżom - jej głównym punktem jest zobowiązanie, że na Półwyspie Koreańskim zostanie przeprowadzona pełna denuklearyzacja.

Szczyt koreańskiSzczyt koreański / AP

Opublikowano też nagrania z przejazdu limuzyny Kim Dzong Una. Widać na nich kilkunastu ochroniarzy w garniturach, którzy w specjalnym szyku biegną wokół jadącego auta dyktatora. 

Dłuższe nagranie można zobaczyć tutaj:

 

W ten sposób "odprowadzili" mercedesa Kim Dzong Una z pierwszej, porannej części szczytu koreańskiego na lunch. Jak widać dyktator nie miał ochoty nawet na krótki spacer. Ochroniarze nie mieli wyboru.

Kim Dzong Un spotka się z Donaldem Trumpem

To nie koniec dyplomatycznej ofensywy Kim Dzong Una. W czerwcu ma się spotkać z Donaldem Trumpem. W mediach pojawiały się nawet spekulacje, że jednym z proponowanych na to spotkanie miejsc mogłaby być Polska, a konkretnie Warszawa. Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz skomentował, że o miejscu szczytu zdecydują bliskość geograficzna i kwestie logistyczne. Jak mówił, spodziewa się, że do spotkania dojdzie raczej bliżej Korei Północnej.

Alternatywne lokalizacje, podawane do tej pory przez Bloomberg, to Genewa, Oslo, Sztokholm, Helsinki, Praga, Ułan Bator, Singapur i Bangkok.

Zobacz też: Od "ognia i furii" po zapowiedzi pokoju w 8 miesięcy. Pytanie, na na ile okażą się trwałe >>>

Przełomowe porozumienie Korei Północnej i Południowej. Koniec wojny i denuklearyzacja półwyspu