To może być prawdziwy powód, dla którego Kim Dzong Un zawiesza próby nuklearne. Odkryli go naukowcy

Północnokoreański dyktator Kim Dzong Un zapowiedział zaprzestanie testów jądrowych i rakietowych. Mimo że wiele osób odczytuje to jako gest dobrej woli, prawda może być zupełnie inna - do takiej decyzji przywódcę mogły zmusić problemy techniczne. Miejsce testów uległo zniszczeniu - donoszą chińscy naukowcy.

Półwysep Koreański będzie wolny od broni jądrowej - zobowiązali się na zakończenie piątkowego szczytu w Panmundżom przywódcy Korei Południowej i Północnej. Mun Dze In i Kim Dzong Un ogłosili rozpoczęcie nowej ery - ery pokoju w relacjach między obydwoma państwami koreańskimi.

Na zakończenie trzeciego szczytu koreańskiego Mun Dze In i Kim Dzong Un podpisali Deklarację z Panmundżom, której głównym punktem jest zobowiązanie do pełnej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.

Kim Dzong Un już kilka dni wcześniej zadeklarował, że Korea Północna zawiesi próby nuklearne i rakietowe oraz zamknie obiekt, w którym tego rodzaju testy są przeprowadzane. To warunek do dalszych rozmów dyplomatycznych, m.in. z USA.

Jednak, jak donoszą zagraniczne media, tego rodzaju deklaracje mogą być wynikiem trudnej sytuacji, w której znalazł się północnokoreański reżim.

Nieprzydatny poligon

We wnętrzu góry Mantap mieści się poligon Punggye-ri, na którym Korea Północna przeprowadziła dotychczas sześć testów nuklearnych.

Jak podaje "South China Morning Post", ostatnie ustalenia naukowców wskazują, że w wyniku eksplozji w górze powstał otwór, a fragment wzniesienia zapadł się do środka. W wyniku tego powstał rodzaj "komina", który mógłby ułatwić wydostanie na zewnątrz radioaktywny pył.

Według ustaleń zespołu pod kierownictwem chińskiego geologa Wena Lianxinga, naruszenie struktury góry było wynikiem detonacji, do której doszło jesienią ubiegłego roku w tunelu znajdującym się ok. 700 m poniżej szczytu. Rzeczywiście, we wrześniu rząd Japonii poinformował, że na terytorium Korei Północnej odnotowano wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 6.

Geolodzy twierdzą, że w górze powstało tyle pęknięć i niewielkich dziur, które także zagrażają wydostaniem się pyłu radioaktywnego. Wcześniej nie odnotowywano tak widocznych zniszczeń. 

W sprawie funkcjonowania poligonu nadal pozostaje wiele pytań. Jak zwraca uwagę "Washington Post", Korea Północna bardzo silnie strzeże szczegółów dotyczących programu nuklearnego.

"Bez inspekcji z zewnątrz nie jest jasne, czy "rozbrojony" teren testów nuklearnych może zostać ponownie uruchomiony w późniejszym terminie i czy Korea Północna ma w kolejce alternatywne obiekty" - czytamy w "Washington Post".

ZOBACZ TAKŻE: