Sąd apelacyjny odrzucił protesty rodziców Alfiego Evansa. Chłopiec musi zostać w Liverpoolu

Brytyjski sąd apelacyjny podtrzymał decyzję w sprawie 2-letniego Alfiego Evansa. Orzekł, że - wbrew woli rodziców - nie może zostać przewieziony do szpitala w Rzymie. Tymczasem media na Wyspach informują, że ojciec chłopca chce oskarżyć lekarzy o morderstwo.

Kolejna batalia rodziców 2-letniego Alfiego Evansa zakończyła się porażką - Sąd Apelacyjny nie zmienił decyzji. Chłopiec musi zostać na terenie Wielkiej Brytanii.

Alfie Evans cierpi na niezidentyfikowaną chorobę neurologiczną. Lekarze oceniają, że dziecko jest w "stanie wegetatywnym" i głębokiej śpiączce. Choroba zniszczyła 70 procent mózgu dziecka.

W poniedziałek lekarze, mimo sprzeciwu rodziców, odłączyli Alfiego od aparatury. Rodzice chcą, by chłopiec został przewieziony do Watykanu, do tamtejszego szpitala, w celu leczenia i ratowania życia. Wspiera ich papież Franciszek, a rząd w Rzymie, aby przyspieszyć procedury, przyznał chłopcu włoskie obywatelstwo.

Prawnik ojca Alfiego przekonywał w sądzie, że nie podaje w wątpliwość diagnozy szpitala i nie szuka w Rzymie uleczenia. Podkreślał jednak, że "nie można mówić, że życie ludzkie jest daremne, bo jakość życia nie jest uważana za wystarczającą".

Przedstawiciele szpitala mówili przed sądem, że dalsza terapia Alfiego "nie jest w jego najlepszym interesie, może być nie tylko daremna, ale także nieludzka". Ich zdaniem, transport może mu dodatkowo zaszkodzić.

Wcześniej sąd niższej instancji orzekł, że Alfie nie powinien być zabrany do Włoch, a lekarze i rodzice powinni wspólnie ustalić, jak dziecko spędzić ma ostatnie chwile. Lekarze zajmujący się Alfim twierdzili, że najlepszym rozwiązaniem jest pozostawienie dziecka na oddziale. We wtorek sędzia poprosił, by rozważyli przeniesienie Alfiego do domu.

Alfie Evans. Ojciec chce oskarżenia lekarzy?

. - Należy mu pomóc i mieć nadzieje, że miłość wygra z biurokracją i biurokratyczną wizją życia ludzkiego. To nie biurokracja decyduje, ile czasu możemy żyć, a ktoś tam na górze, kto musi decydować zamiast biurokracji. Jeśli możemy ocalić tego małego Europejczyka we włoskim szpitalu, to należy próbować do końca - komentował w rozmowie z Polsat News przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani.

Brytyjskie media podają, że ojciec chłopca, Tom Evans, zamierza wytoczyć sprawę trzem lekarzom i oskarżyć ich o spisek w celu zamordowania syna. Miał mu to doradzić student prawa, działający w organizacji zajmującej się m.in. walką z aborcją.

Sprawa Alfiego Evansa i walka jego rodziców o życie dziecka wywołała poruszenie na całym świecie. Przed szpitalem w Liverpoolu, gdzie leży Alfie Evans, protestują codziennie setki osób, by wesprzeć walkę rodziców o życie chłopca. Już 200 tysięcy osób podpisało się w internecie pod petycją do królowej Elżbiety II i brytyjskiego parlamentu, w której proszą i interwencje w sprawie dwulatka.

Podpisy są zbierane również w Polsce, a głos w obronie 2-latka zabrał także prezydent Andrzej Duda. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

Ojciec na wiecu przed Sejmem: Mając w domu osobę z niepełnosprawnością mamy tam zakład pracy

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Sąd apelacyjny odrzucił protesty rodziców Alfiego Evansa. Chłopiec musi zostać w Liverpoolu
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl