Rodzice Alfiego Evansa przegrali w sądzie. "To ostatni rozdział w sprawie niezwykłego chłopca"

Alfie Evans nie trafi do Włoch - zdecydował sąd. Tego chcieli rodzice chłopca, który został w poniedziałek odłączony od aparatury podtrzymującej życie.

Alfie Evans przebywa w szpitalu dziecięcym Alder Hey w Liverpoolu. W poniedziałek został odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Rodzice chorego 2-latka twierdzą, że Alfie Evans po odłączeniu aparatury oddychał sam i chcieli, by trafił na leczenie do Włoch (konkretnie chodziło o szpital Bambino Gesu). Pomoc deklarował nawet papież Franciszek

Lekarze zajmujący się dzieckiem ocenili, że utrzymywanie tego chorego dziecka przy życiu jest daremne; nie ma szans na jego wyleczenie. Sąd Najwyższy orzekł, że podtrzymywanie życia może zostać przerwane. Rodzice Alfie Evansa - Tom Evans i Kate James - odwoływali się od tej decyzji.

- To ostatni rozdział w sprawie tego niezwykłego małego chłopca - powiedział sędzia Sądu Najwyższego, który we wtorek 24 kwietnia rozpatrywał apelację w sprawie Alfiego Evansa. 

Brytyjski sąd stwierdził, że nie ma powodu do apelacji, bo jedyne, co może Alfiemu zaoferować szpital w Rzymie to opieka paliatywna. Ta - zdaniem sądu - może być sprawowana równie dobrze w szpitalu w Wielkiej Brytanii. Sędzia podkreślił, że w swoich ostatnich "dniach czy godzinach" chłopiec może otrzymać opiekę zarówno w szpitalu, jak i w domu. Rodzice stracili więc ostatnią szansę na legalne przewiezienie dziecka do Włoch.

Jak podaje BBC, sędzia - odnosząc się do informacji o tym, że Alfie Evans oddycha samodzielnie - podkreślił, że mózg dziecka został nieodwracalnie uszkodzony i nie może się zregenerować.

Protestują dla Alfiego Evansa

Przed szpitalem Alder Hey trwa protest. "Ocalcie Alfie Evansa" - głoszą transparenty. W internecie, oprócz próśb o modlitwy za dziecko, pojawiają się głosy o szturmie na szpital. Lekarze z tej placówki mówią z kolei, że są zastraszani. 

Alfie Evans przebywa w tym szpitalu od grudnia 2016 roku. Cierpi na niezdiagnozowaną chorobę neurologiczną. 

Przemytnik zabawek z oblężonego miasta. Dla uśmiechu dzieci ryzykuje życie i zdrowie

Więcej o: