Był premierem od wtorku, właśnie podał się do dymisji. Tłumaczy: Popełniłem błąd

Premier Armenii Serż Sarkisjan podał się do dymisji. Polityk zrezygnował ze stanowiska niecały tydzień po objęciu urzędu. Powodem była fala protestów, do których doszło w kraju.

Były prezydent Armenii Serż Sarkisjan został wybrany na premiera w ubiegły wtorek. Teraz, w wydanym oświadczeniu stwierdził, że "popełnił błąd i opuszcza stanowisko". Jak podaje agencja Associated Press, decyzja prezydenta wywołała entuzjazm w stolicy kraju, Erywaniu. Ludzie wyszli na ulice, całowali i ściskali się, a kierowcy trąbili klaksonami.

Objęcie urzędu przez Serża Sarkisjana wywołało falę protestów. Przez ostatnich dziesięć dni mieszkańcy Erywania demonstrowali przeciwko mianowaniu nowego szefa rządu.  Sarkisjan był prezydentem Armenii od 2008 r. do kwietnia 2018 r. Zaledwie osiem dni po zakończeniu kadencji został powołany przez parlament na nowego szefa rządu.

W 2015 roku Serż Sarkisjan jako prezydent przeprowadził konstytucyjne zmiany, które oddawały większość władzy w ręce premiera. Już wtedy opozycja twierdziła, że polityk będzie chciał po wygaśnięciu kadencji prezydenckiej zachować władzę i objąć tekę szefa rządu. „Mamy tego dość. Niech Sarkisjan odejdzie z polityki i pozwoli normalnie rozwijać się naszemu państwu” - takie hasła wznosili w ostatnich dniach demonstranci.

Część obywateli Armenii dodatkowo zarzuca rządzącym politykom wspieranie korupcji i dławienie demokracji. Protestujący opowiadają się za współpracą z Unią Europejską i są przeciwko zbliżeniu z Rosją.

W niedzielę w Erywaniu na ulicach zgromadziło się ok. 50 tys. demonstrantów. Doszło do starć protestujących z funkcjonariuszami. 7 osób trafiło do szpitala, a 280 do policyjnych aresztów.

Niecodzienne znalezisko w samym centrum miasta. Ma ponad 500 lat. Zobaczyliśmy je z bliska

Więcej o: