Rosja ma "czyścić" miejsce ataku chemicznego. USA: Usuwają dowody i blokują inspektorów

Po prawie dwóch tygodniach od ataku chemicznego w syryjskiej Dumie niezależni śledczy wciąż nie mogą dokonać badań na miejscu. Wg USA Rosja i Syria blokuje im dostęp.

Około 70 osób zginęło, a kilkaset wymagało pomocy medycznej po tym, jak w (wtedy jeszcze oblężonej) Dumie pod Damaszkiem doszło do podejrzewanego ataku chemicznego. USA, Francja i Wielka Brytania oskarżyły o to reżim Baszara Al-Asada. Jego przedstawiciele oraz sojusznicza Rosja odrzucają te zarzuty. Wg różnych, prezentowanych przez nich wersji, atak miał być "sfingowany z pomocą brytyjskich służb" lub dokonany przez zbrojną opozycję. Nie przedstawiono na to żadnych dowodów.

Tuż po ataku kontrolujące Dumę ugrupowanie Dżajsz al-Islam poddało się i zgodziło na ewakuację. Władze w Damaszku przejęły kontrolę i wraz z Rosjanami weszli do Dumy. Pomimo impasu w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, zachodni sojusznicy zaatakowali w ostatni weekend cele związane z syryjskim arsenałem broni chemicznej.

Blokowany dostęp niezależnych inspektorów 

Tymczasem niezależni inspektorzy Organizacji do spraw Zakazu Broni Chemicznej (OPCW), choć są w Syrii już prawie tydzień, wciąż nie mają dostępu do miejsca ataku. Najpierw nie otrzymali zgody od syryjskich władz, a kiedy rząd w Damaszku w końcu jej udzielił, wizyta jest przekładana każdego dnia. Wczoraj w rejonie stolicy ostrzelano ekipę ONZ. Nikt nie wie, czy eksperci w ogóle będą w stanie dotrzeć do Dumy. 

Międzynarodowi inspektorzy mają na miejscu zbadać, jakiej dokładnie substancji użyto w domniemanym ataku na szpital w Dumie przed niemal dwoma tygodniami. Podejrzewa się, że była to mieszanka chloru i innej substancji. Opóźnienie rozpoczęcia misji powoduje jednak, że pojawiają się pytania, czy eksperci będą w ogóle w stanie zbadać miejsce ataku. Amerykanie twierdzą, że Rosja mogła chcieć zacierać ślady w Dumie.

Wczoraj Departament Stanu USA otwarcie oskarżył Rosję o blokowanie dostępu i ukrywanie dowodów.

- Mamy wiarygodne informacje, które wskazują, że przedstawiciele władz Rosji pracują razem z syryjskim reżimem aby opóźnić i uniemożliwić dostęp OPCW do miejsca ataku w Dumie. Uważamy, że chodzi im o przeprowadzenie własnego, ustawionego 'śledztwa'

- powiedziała rzeczniczka departamentu Heather Nauert, cytowana przez ABC. Zdaniem władz USA Rosja i Syria starają się "oczyścić" miejsce podejrzewanego ataku chemicznego i usunąć dowody.

Nauert zarzuciła też Rosjanom i Syryjczykom wywieranie nacisku na świadków, by ci zmienili swoje wersje wydarzeń z nocy ataku. Rzeczniczka dodała, że w efekcie wszystkich tych działań inspektorzy OPCW mogą nie znaleźć żadnych dowodów, nawet jeśli dotrą na miejsce.

Specjalna komisja ONZ, która zajmuje się sytuacją w Syrii twierdzi, że ataki bronią chemiczną nie należą tam do rzadkości. Specjaliści mówią o co najmniej 34 udokumentowanych atakach w ostatnich pięciu latach. Większość z nich przypisuje się armii prezydenta Asada.

Czekamy na Wasze opinie pod adresem: listydoredakcji@gazeta.pl 
Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Rosja ma "czyścić" miejsce ataku chemicznego. USA: Usuwają dowody i blokują inspektorów
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl