"Tonowałbym emocje. To mrugnięcie okiem". Komentarze po ataku USA, Wlk. Brytanii i Francji w Syrii

- Sojusznicy wybrali opcję ograniczonego uderzenia - tak eksperci oceniają nocny atak Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji, do którego doszło w Syrii. Bombardowanie było odwetem za atak chemiczny, który miał miejsce w ubiegłym tygodniu.

Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja dokonały ataku rakietowego w Syrii. Ma to być odwet za ubiegłotygodniowy atak chemiczny na szpital w mieście Duma niedaleko Damaszku. Decyzję o ataku Donald Trump ogłosił w telewizyjnym orędziu do Amerykanów.  Zbombardowane zostały miejsca związane z produkcją broni chemicznej. 

- Tonowałbym emocje. Mówimy bardziej o efekcie politycznym, a mniej militarnym. Uderzenie było ograniczone. To takie mrugnięcie okiem - komentował w Polskim Radiu 24 Jacek Raubo, specjalista dot. bezpieczeństwa i obronności z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

- Syryjscy dowódcy rozumieli, brali pod uwagę, że takie uderzenie nastąpi. Baszszar al-Asad najmniej się tym przejął - dodał Raubo.

Palowski: To silny sygnał

"Na uwagę zasługuje również fakt zmontowania przez Amerykanów koalicji do uderzeń na cele w Syrii. Atak przeprowadzony przez siły wielonarodowe, z udziałem dwóch najważniejszych europejskich członków NATO jest znacznie silniejszym sygnałem, niż akcja przeprowadzona samodzielnie" - pisze z kolei Jakub Palowski, ekspert portalu Defence24.pl.

"Biorąc pod uwagę jednorazowy – na razie – charakter, jak i przebieg operacji, sojusznicy wybrali opcję ograniczonego uderzenia. Ma ono na celu powstrzymanie dalszego użycia broni chemicznej, a jednocześnie zminimalizowanie ryzyka starć z Rosją" - zauważa Palowski.

Wróblewski: Atak jest Rosji na rękę

Artur Wróblewski, amerykanista z Uczelni Łazarskiego podkreślił natomiast w rozmowie z Polskim Radiem 24, że podczas ataku na Syrię celami były obiekty związane z Iranem. Stwierdził, że atak na Syrię od pewnego czasu był przesądzony. Wskazał, że po zapowiedziach amerykańskiego prezydenta pytanie nie brzmiało, czy dojdzie do ataku, ale kiedy.

Dodał, że mimo oficjalnych oświadczeń Kremla, potępiających akcję sił koalicji, taki ruch jest Moskwie na rękę. To dlatego, że Iran, dysponujący bogatymi złożami gazu i ropy, jest dla Rosji konkurentem.

Więcej o: