Była sekretarz stanu USA o sytuacji w Polsce. Nie są to komplementy i pochwały

- Donald Trump jedzie do Polski i staje obok przywódcy cały szczęśliwy, że zdegradowano tam rolę sądownictwa czy prasy - mówiła w wywiadzie radiowym Madeleine Albright. Była szefowa amerykańskiej dyplomacji w rozmowie ostrzegała przed Trumpem i autorytaryzmem m.in. w Polsce.

Madeleine Albright, była sekretarz stanu USA (i pierwsza kobieta na tym stanowisku) na antenie radia NPR rozmawiała m.in. o swojej nowej książce. "Faszyzm: ostrzeżenie" opowiada o dojściu do władzy Hitlera i Mussoliniego, ale tez ostrzega przed współczesnym autorytaryzmem m.in. w Europie Wschodniej. 

Albright sama pochodzi z Czechosłowacji. Szefowa amerykańskiej dyplomacji popierała przyłączenie się Polski do NATO. To na jej ręce Bronisław Geremek przekazał akt przystąpienia Polski do sojuszu.

- Jedną z rzeczy, które chcę powiedzieć w książce jest to, że coś takiego (jak w nazistowskich Niemczech - red.) może wydarzyć się w krajach z demokratycznym systemem - mówiła polityk. - Faszyzm może nadejść małymi krokami, niezauważony - podkreślała. 

Albright mówiła, że faszyści i komuniści na drodze do władzy nie spotkali się z dostatecznym oporem wewnątrz kraju, ale też z zagranicy.

"Polska kopiuje Węgry"

- Czy mogłaby pani przywołać kraje, które obecnie skręcają w stronę autorytaryzmu? - poprosiła w pewnym momencie dziennikarka. 

- Co jest w tym wszystkim tak godne pożałowania - to dzieje się dziś w Europie. Koronnym przykładem są Węgry pod rządami Viktora Orbana. Mówi on dziś o "nieliberalnej demokracji". Tak naprawdę to sposób, by pozbyć się każdego, kto w jego opinii nie jest prawdziwym Węgrem - powiedziała Albright.

Jako kolejny przykład wymieniła Turcję, a następnie Polskę. - Tam na swój sposób kopiują to, co robią Węgry - stwierdziła. - A to przecież nasi przyjaciele i sojusznicy! - dodała. Była sekretarz stanu mówiła też o prawicowych populistach w Niemczech i Włoszech, o Rosji Putina i Filipinach Duterte. 

Polska pojawiła się jeszcze raz w rozmowie - gdy była sekretarz stanu mówiła o pogorszeniu statusu Ameryki na świecie i o tym, co słyszy na temat USA za granicą.

- USA były latarnią nadziei (dla innych demokracji -red.), a teraz ludzie widzą nas dokładnie odwrotnie. Trump wspiera i chwali ludzi takich jak Orban czy Kaczyński w Polsce. Jedzie np. do Polski i staje obok przywódcy cały szczęśliwy, że zdegradowano tam rolę sądownictwa czy prasy. USA zachowuje się wprost przeciwnie do tego, czego się od nas oczekiwało - stwierdziła. - Fotel "lidera wolnego świata" jest dziś pusty - dodała.

Zasłużona dyplomatka starała się znaleźć wspólny mianownik między autorytarnymi zmianami w bardzo różnych krajach i regionach świata. Mówiła m.in. o złości na brak zmian w status quo, utracie pracy, ale też problemie podawania dalej informacji bez ich weryfikowania. - Ludzie komunikują się za pomocą technologii z XXI wieku, a rządy odpowiadają na to sposobami z XIX wieku - oceniła. 

Albright ostro skrytykowała też Donalda Trumpa. - To najbardziej antydemokratyczny prezydent w historii naszego kraju - stwierdziła. Zarzucała mu atakowanie i pogardę dla wolnej prasy, niezależnego sądownictwa i systemu wyborczego.