Syntetyczne narkotyki zalały okolice Chicago. Pierwsze zgony przez "K2", ludzie w szpitalach

W USA śmiertelnie żniwo zbierają syntetyczne kannabinoidy nazywane "K2" czy "Spice", a w Polsce zwane dopalaczami. Nie żyją dwie osoby, a ponad 50 zgłosiło się do szpitali z powodu ostrego krwawienia.

Departament Zdrowia Publicznego stanu Illinois (IDPH) na bieżąco publikuje informacje o skali spustoszenia, jakie powodują wpuszczone na czarny rynek syntetyczne kannabinoidy. To nic innego jak kawałki roślin nasączone roztworami syntetycznych kannabinoidów, przez co przypominają z wyglądu marihuanę. W Polsce znane są po prostu jako dopalacze.

W ciągu ostatnich kilku dni w rejonie Chicago i centralnej części Illinois odnotowano dwa zgony osób, które wcześniej sięgnęły po syntetyki takie jak "K2" czy "Spice". Oprócz tego 56 osób pojawiło się w szpitalach z powodu ostrego krwawienia.

Poszkodowani zgłaszają się do szpitali kaszląc krwią, nie mogąc zatamować krwotoku z nosa, bądź zaobserwowali krew w moczu. W dziewięciu przypadkach ustalono, że w ich ciele znajdował się środek brodifacoum, stosowany jako trucizna na szczury.

Departament Zdrowia Publicznego wciąż stara się ustalić, ile "trefnego towaru" jest obecnie w obrocie. - Podkreślamy, by nie używać syntetyków - mówił dyrektor IDPH Nirav D. Shah. Razem z policją trwa dochodzenie, mające na celu określić, jakimi kanałami do sklepów czy stacji benzynowych, trafiają dopalacze.

Zobacz wideo
Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Syntetyczne narkotyki zalały okolice Chicago. Pierwsze zgony przez "K2", ludzie w szpitalach
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl