Bezdomny dostał od obcej osoby stary telefon. Teraz dostaje setki wiadomości i wychodzi na prostą

Niepotrzebny telefon wręczony bezdomnemu okazał się zupełnie zmienić jego życie. Charlie Hennessy zaczął opisywać realia życia na ulicy i w kilka dni zainteresował prawie 30 tysięcy osób.

Na Twitterze można znaleźć "wpisy" kota mieszkającego przy Downing Street, Big Bena czy zupełnie prawdziwą twórczość ptaków, które chodziły po klawiaturze. Jednak prawdopodobnie pierwszy raz w serwisie pojawiło się konto osoby bezdomnej.
Charlie Hennessy, który mieszka na ulicach Londynu i Brighton, dostał od przypadkowej osoby stary telefon. W okolicy znalazł gniazdko na zewnątrz salonu gier, a z wi-fi łączył się przed kawiarnią.

Charlie opisywał swoje codzienne przejścia. "Dziś jest zimno. Chciałbym mieć ciepłe miejsce na noc" czy "Dostać ciepłą kawę w taki zimny dzień to coś wspaniałego. Nie chodzi tylko o kawę, ale kontakt z drugim człowiekiem, to, że ktoś mnie zauważa, traktuje jak człowieka".

"Widzę tyle pustych lokali w Londynie i Brighton. Spałem w bramach wielu z nich. Smutno mi, że nie można tych sklepów i innych lokali przekazać bezdomnym. Moglibyśmy je uporządkować w zamian za ciepłe miejsce do spania" - to inny z jego wpisów.

Tłumaczył też: "Jestem bezdomny, ale nie jestem zły. Nie jestem głupi, naćpany, agresywny, nieszczery, pijany, nie chcę cię zabić. Gdybyśmy spotkali się w innych okolicznościach, polubiłbyś mnie. Jestem miłym gościem. Po prostu nie mam domu".

Jak pomóc bezdomnym

W kilka dni mężczyzna dostał bardzo wiele wiadomości z ofertami pracy i propozycjami noclegu. Charlie pisał jednak, że na ulicach są znacznie bardziej potrzebujące osoby, a on już niebawem sam stanie na nogi. Cały czas apeluje też, by promować takie organizacje jak Streets Kitchen, która zorganizowała w Londynie Centrum Solidarności. Osoby potrzebujące mogą tam liczyć na posiłek, ciepłe miejsce do spania, łazienkę czy ubranie.

"Dzień po tym, jak dołączyłem do Twittera, Steeets Kitchen odezwali się do mnie i zaoferowali konkretną pomoc. Jeśli zastanawiasz się, jak możesz pomóc - obserwuj ich, poczytaj o nich, pomóż im i idź za ich przykładem" - napisał Charlie.

"Mam niesamowite szczęście"

W sobotę Charlie dodał na wpis i "przypiął" go, by był pierwszą rzeczą, którą można przeczytać na jego profilu. "7 marca byłem bezdomny. Dostałem telefon i dołączyłem do Twittera. Dziesięć dni później mam 20 tysięcy obserwujących, setki propozycji pomocy, darowizn, oferty pracy i całe mnóstwo życzliwości i miłości. Mam niesamowite szczęście. Nie wszyscy je mają. Wyciągnijcie ręce, bądźcie mili. Mnie to uratowało życie" - czytamy.

Mężczyzna w dyskusjach z innymi użytkownikami Twittera pisze, że oczekuje na informacje w sprawie pracy i - choć nie ma jeszcze domu - "widzi dobre rzeczy na horyzoncie".

Jeśli chcesz śledzić losy Charliego, kliknij tu: @CharlieBinbags

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Bezdomny dostał od obcej osoby stary telefon. Teraz dostaje setki wiadomości i wychodzi na prostą
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl