Sześć uśpionych koni na imprezie jeździeckiej. "Barbarzyński sport uprawiany dla pieniędzy"

Podczas czterodniowej imprezy jeździeckiej Cheltenham Festival zmarło aż sześć koni, które w czasie biegów łamały kończyny i odnosiły urazy kręgosłupa. Organizacje zajmujące się prawami zwierząt apelują o całkowity zakaz tego sportu.

Cztery konie zostały uśpione po finałowych biegach. Najwięcej uwagi wzbudził Sandsend, ujeżdżany przez Katie Walsh, którego kontuzja została uwieczniona na zdjęciach i nagraniach. Zwierzę uśpiono krótko po tym, jak z otwartym złamaniem i w ogromnym cierpieniu dobiegło do mety wyścigu County Hurdle.

Trzy inne konie - Dresden, Some Plan i North Hill Harvey odniosły śmiertelne kontuzje podczas Grand Annual Chase. Wcześniej uśpiono jeszcze dwa konie - Mossback i Report to Base. Brytyjskie towarzystwo jeździeckie wszczęło śledztwo w sprawie śmierci zwierząt.

Eksperci mają także sprawdzić, czy kary za nadużywanie bicza i ich egzekwowanie są środkiem odstraszającym dżokejów. Richard Johnson, który wygrał wyścig na koniu Native River, został ukarany grzywną w wysokości 6550 funtów (ponad 30 tys. zł) i siedem dni zawieszenia za złamanie zasad dotyczących używania bicza.

- Żadna z tych śmierci nie może być zaakceptowana jako produkt uboczny sportu - komentuje organizacja World Horse Welfare, która zajmuje się dobrostanem tych zwierząt, wykupywaniem koni przeznaczonych na rzeź i ich adopcjami. - Wiemy, że wyścigi nigdy nie będą wolne od ryzyka, ale to niezmiernie ważne, by dokładnie prześledzić każdą śmierć i podjąć kroki, które sprawią, że takich sytuacji będzie jak najmniej - dodają.

Towarzystwo jeździeckie podkreśla, że w ciągu ostatnich 20 lat udało się zmniejszyć umieralność koni w wyścigach o jedną trzecią. 

Szefowa organizacji Animal Aid oceniła, że te wypadki pokazują, jak barbarzyńskie jest jeździectwo, które - podkreśliła - uprawa się dla pieniędzy. Z kolei PETA domaga się całkowitego zakazu wyścigów konnych. Ich zdaniem konie są wykorzystywane ponad swoje siły, a bieg w Cheltenham jest celowo niebezpieczny. W zeszłym roku w Cheltenham zmarły cztery konie, a rok wcześniej - siedem.

Dlaczego złamanie nogi kończy się dla koni uśpieniem? Chodzi o budowę ich kości - są lekkie i przez to niemal roztrzaskują się na kawałki. Takiego złamania nie da się złożyć. Ponadto kość przed złamaniem się wygina i nawet, gdyby złożyć ją z małych kawałków, będzie zostanie odtworzona w bardzo wygiętym kształcie. Co więcej, złamania często są otwarte ponieważ w dolna część nogi nie jest otoczona grubą tkanką i ostre fragmenty kości przebijają skórę, nerwy i żyły, przez co tkanka zaczyna obumierać.