Chiny zmieniają konstytucję, Xi Jinping może sprawować władzę dożywotnio. "Jest jak buldożer"

Nawet dożywotnia władza dla Xi Jinpinga - to możliwe, po zmianach, jakie przyjął chiński parlament. W Państwie Środka zniesiono limit kadencji dla prezydenta, co oznacza, że do nieprzerwanego sprawowania tej funkcji wystarczy przyzwolenie członków partii.

Obradujący raz do roku chiński parlament dał zielone światło do - de facto - nieograniczonej liczby kadencji prezydenta Chińskiej Republiki Ludowej. Ograniczenie do dwóch pięcioletnich kadencji dla prezydenta ChRL wprowadzono po śmierci Mao Zedonga w 1976 roku.

W niedzielę obradujący w Pekinie chiński parlament opowiedział się za zmianami w konstytucji, znoszącymi limit kadencji dla prezydenta Chin. Oznacza to, że urzędujący Xi Jinping (będący też sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Chin) będzie mógł piastować swoją funkcję - o ile otrzyma przyzwolenie członków partii - nawet dożywotnio. Za usunięciem z konstytucji zapisu o kadencyjności prezydenta głosowało 2958 delegatów, przy trzech wstrzymujących się głosach i dwóch przeciw.

Wzmocnienie rządów, czy osłabienie?

Po ogłoszeniu planów zniesienia kadencyjności sprawowania najważniejszego urzędu w Chinach, w chińskich mediach społecznościowych krytykowano ten krok jako spychający Chiny w stronę stylu rządzenia w Korei Północnej. Głosy te były jednak wyciszane przez cenzurę. Chińska partia uważa, że zmiany mają doprowadzić do jej wzmocnienia z Xi Jinpingiem u steru rządów. Chińskie rządowe media twierdzą zaś, że zniesienie limitów nie oznacza, iż Xi będzie przewodniczącym ChRL dożywotnio.

64-letni Xi Jinping jest opisywany, m.in. przez CNN, jako najpotężniejszy chiński przywódca od czasów właśnie Mao Zedonga. - On jest trochę jak buldożer, nie ma innego polityka, na tym poziomie, który mógłby lub chciałby, stanąć przeciwko niemu - ocenił w rozmowie z CNN Duncan Innes-Ker z ośrodka badawczego Economist Intelligence Unit.

Trochę jak "początki Putina"

Jednocześnie Innes-Ker zastrzega, że taka władza nie zawsze może być atutem. - Problemem, w takim wypadku, gdy jest się jasnym i jedynym liderem, jest to, że wszyscy wiedzą, gdzie szukać kozła ofiarnego, gdy coś pójdzie nie tak - mówił ekspert i dodał, że takie stopniowe zbieranie władzy w wydaniu Xi Jinpinga przypomina trochę "początki Władimira Putina". - Jednak o wiele większym pytaniem jest to, czy te działania będą wpływały negatywnie, czy pozytywnie na plan reform w Chinach - powiedział Innes-Ker.

Więcej o: