Jedna z największych zagadek lotnictwa właśnie została wyjaśniona. A mogła wcale nie być tajemnicą

Była pierwszą kobietą, która samotnie przeleciała nad Atlantykiem. Miała być pierwszą, której uda się samolotem okrążyć glob. Niemal na sto procent wiadomo już, co się stało z Amelią Earhart, która w 1937 roku zniknęła nad Pacyfikiem.

Wszystko za sprawą ujawnionych właśnie wyników badań. Kości znalezione na wyspie Nikumaroro na Pacyfiku trzy lata po zaginięciu maszyny pilotowanej przez Earhart należą właśnie do niej, a nie jak wtedy sądzono do nieznanego mężczyzny. Tak  twierdzi uznany specjalista od antropologii kryminalistycznej prof. Richard L. Jantz z University of Tennessee. Profesor, którego wyniki badań ogłosiło czasopismo "Forensic Anthropology" oświadczył, że prawdopodobieństwo zidentyfikowania szczątków Earhart wynosi 99 procent. Błędne badania, które wykonano po odnalezieniu kości, wynikały z braku odpowiedniego sprzętu, jakim dysponują dziś antropolodzy. 

Nie zginęła, tylko została schwytana

Tajemnicze zniknięcie Earhart przez dziesiątki lat elektryzowało fanów lotnictwa. Co pewien czas powracały teorie, że wcale nie zginęła w katastrofie. Emerytowany dziennikarz Mike Campbell, który przez wiele lat badał sprawę, utrzymywał, że Earhart i jej nawigator, Fred Noonan, zostali schwytani na Wyspach Marshalla przez Japończyków i uznani za amerykańskich szpiegów. Uważa, że byli torturowani i zmarli w areszcie.

Dowodem, że oboje nie zginęli w katastrofie miało być zdjęcie odnalezione w Narodowych Archiwach Les Kenny opublikowane w połowie ubiegłego roku przez byłego agenta Departamentu Skarbu, który na emeryturze zaczął poszukiwać wzmianek o ostatnim dniu Amelii Earhart. Widać na nim postać, której sylwetka, według kilku ekspertów oglądających fotografię, miała przypominać pilotkę.  

- Wierzymy, że Earhart została zabrana na Saipan i że zmarła w niewoli japońskiej- mówił wtedy NBC News Gary Tarpinian - producent dokumentu "Amelia Earhart, zaginione dowody". - Czego nie wiemy, to jak, oraz kiedy zmarła.

ZOBACZ TEŻ: To jedno zdjęcie może w końcu rozwikłać tajemnicę śmierci legendarnej pilotki

Pionierka lotnictwa

Amelia Earhart była pierwszą kobietą, która w 1928 roku przeleciała nad Atlantykiem (jako pasażer) i pierwszą kobietą, która już jako pilot uczyniła to samotnie w 1932 roku (jako druga samotna osoba na świecie). 

W 1937 roku podjęła próbę okrążenia kuli ziemskiej wzdłuż równika samolotem Lockheed L-10 Electra. Gdyby to się udało, byłaby pierwszą kobietą, która przeleciała dookoła świata. Po 40 dniach podróży i przebyciu około trzech czwartych dystansu, po wystartowaniu z Nowej Gwinei, kiedy lecieli nad Oceanem Spokojnym razem z nawigatorem Fredem Noonanem, utracono z nimi kontakt radiowy. Pomimo natychmiastowego podjęcia poszukiwań, na które rząd USA wydał około 4 milionów dolarów, nie odnaleziono żadnych śladów zaginionego samolotu.

Trzy lata później w pobliżu Wysp Feniks na atolu Nikumaroro, czyli miejscu gdzie utracono kontakt z maszyną, odnaleziono tylko but uznany za damski, pudełko od amerykańskiego sekstantu, butelkę benedyktynki, którą lubiła pilotka, a także ludzkie kości.

Odkryto nieznaną komnatę w jednym z cudów świata. Jakie jeszcze tajemnice skrywa Piramida Cheopsa?

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Jedna z największych zagadek lotnictwa właśnie została wyjaśniona. A mogła wcale nie być tajemnicą
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl