Trump stracił ważnego doradcę, ale to nie wszystko. Ciąg dalszy historii z aktorką porno

Na Donalda Trumpa spadły we wtorek dwa ciosy. Nie dość, że z pracy zrezygnował jego główny doradca gospodarczy Gary Cohn, to dodatkowo jest ciąg dalszy historii z aktorką porno Stormy Daniels, która pozwała prezydenta USA.

Informacja o rezygnacji Gary'ego Cohna pojawiła się w oświadczeniu, które opublikował Biały Dom. "Było zaszczytem służyć mojemu krajowi i wdrażać rozwiązania sprzyjające wzrostowi gospodarczemu, korzystne dla Amerykanów" - napisał Cohn w krótkim komunikacie.

Według agencji AFP prezydencki doradca zrezygnował w proteście przeciwko decyzji Donalda Trumpa o nałożeniu dodatkowych ceł w handlu międzynarodowym. Zapowiedź dotyczyła głównie ceł na stal i aluminium.

Prezydent USA tę decyzję tłumaczył względami bezpieczeństwa narodowego i wyjaśniał, że przemysł Stanów Zjednoczonych był niszczony przez dekady niesprawiedliwych umów handlowych.

"To głupie, ale tak musimy"

Decyzji amerykańskiego prezydenta sprzeciwiają się władze Unii Europejskiej, podnosząc, że jest to działanie protekcjonistyczne. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker ocenił, że krok ten stanowi zagrożenie dla europejskiego przemysłu i tysięcy miejsc pracy. Zapowiedział nałożenie w odwecie ceł importowych na towary ze Stanów Zjednoczonych.

- To jest głupie, ale musimy to zrobić. Nałożymy cła na motocykle Harley Davidson, dżinsy Levisa, obłożymy też nimi Burbon - mówił kilka dni temu w Hamburgu przewodniczący Komisji Europejskiej. W odpowiedzi amerykański prezydent zagroził cłami importowymi na europejskie samochody.

Stormy Daniels kontra Trump

Tego samego dnia ponownie głos zabrała Stephanie Clifford, aktorka porno, występująca pod pseudonimem Stormy Daniels. W styczniu "The Wall Street Journal" opublikował tekst, z którego wynikało, że prawnik prezydenta Donalda Trumpa Michael D. Cohen miał pośredniczyć w wypłaceniu jej 130 tys. dolarów za "zachowanie poufności". Wcześniej aktorka mówiła znajomym, że w 2006 roku po turnieju golfa z udziałem celebrytów miała kontakt seksualny z obecnym prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Michael D. Cohen przyznał, że z własnej kieszeni zapłacił Stormy Daniels, opublikowano też oświadczenie, w którym aktorka porno zaprzecza, by miała jakikolwiek związek seksualny lub romantyczny z Donaldem Trumpem i że nie otrzymała pieniędzy za milczenie. Dotąd żadna ze stron nie wyjaśniła, za co pieniądze dostała Clifford.

Pozew przeciwko Trumpowi

Po prawie dwóch miesiącach Stormy Daniels pozwała jednak prezydenta USA, twierdząc, że umowa, którą podpisała, jest "wadliwa". Sama umowa została podpisana na miesiąc przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych.

Jak donosi BBC, aktorka złożyła pozew cywilny w Los Angeles, w którym opisuje, że na umowie widnieją podpisy Cohena i jej, ale brakuje sygnatury Trumpa, co ma sprawiać, że kontrakt "jest nieważny". Co więcej, pada tam też stwierdzenie, że nieprzerwanie trwają "próby zastraszania pani Clifford milczeniem i zamknięcia jej ust, by chronić Trumpa".

Teraz, w kontekście pozwu, Donald Trump będzie musiał wytłumaczyć się z tego, co tak naprawdę łączyło go ze Stormy Daniels i dlaczego jego prawnik wypłacił jej 130 tys. dolarów. 

Więcej o: