"Palą w domach meblami". Siły RAF-u dostarczają zapasy do odciętych od świata miejscowości

Po "najgorszym weekendzie od 30 lat" miejscowości w Anglii są odcięte od świata przez zimę. Wojsko zaczęło dostarczać pomoc droga powietrzną. Zaangażowano siły powietrzne i piechotę morską.

Skutek śnieżycy, która w ostatnim tygodniu nawiedza Wyspy Brytyjskie to nie tylko uziemione samoloty, ale także opóźniony lub wstrzymany ruch kolejowy, samochody, które utknęły w zaspach, zamknięte szkoły i sklepy oraz odcięte od świata miejscowości.

W niektórych miejscach spadło blisko 90 centymetrów śniegu. Ponad 10 stopniowy mróz ogarnął Szkocję. Irlandia i Wielka Brytania wprowadziły czerwony alarm. Zalecają ludziom pozostanie w domu, odradzają podróż.

W regionie Kumbria na pograniczu Anglii i Szkocji wiele miejscowości jest odciętych od świata od nawet pięciu dni. Choć służby pracują całą dobę nad oczyszczeniem dróg ze śniegu, to na dotarcie do niektórych miejscowości mogą potrzebować jeszcze nawet dwóch dni - podaje BBC. W regionie wciąż obowiązuje żółty alert pogodowy.

Dlatego - poinformował samorząd lokalny - lotnictwo i piechota morska zostały zaangażowane do pomocy. Zapasy są dostarczane śmigłowcem Chinook z Royal Air Force. Żołnierze przekażą ludziom m.in. opał, jedzenie i grzejniki elektryczne.

Lokalny urzędnik Karl Melville powiedział BBC, że ostatni weekend był "najtrudniejszym od 30 lat". - Niektórym rodzinom skończyło się wszystko, musieli palić w piecach meblami, by się ogrzać - mówił.

Więcej o: