Polityczny pat we Włoszech. Cisi zwycięzcy - antysystemowcy. Media o sytuacji: "Jaki burdel"

Niedzielne wybory we Włoszech nie przyniosły rozstrzygnięcia - żadna z partii nie uzyskała większości, która pozwoliłaby jej na samodzielne rządy. Komentatorzy zwracają jednak uwagę na wynik Ruchu 5 Gwiazd, który zdobył jedną trzecią głosów. "Il Tempo" powyborczy układ sił podsumowuje: "Jaki burdel".

We Włoszech trwa jeszcze liczenie głosów, ale już wiadomo, na podstawie częściowych wyników, że wybory wygrała koalicja centroprawicy, otrzymując około 37 procent głosów. Niespodziewanie antyunijna i przeciwna migracji Liga otrzymała w tej koalicji więcej głosów niż Forza Italia Silvio Berlusconiego. Jednak prawdziwym zwycięzcą wyborów jest antysystemowy Ruch 5 Gwiazd, który zdobył jedną trzecią głosów. To o 8 procent więcej niż pięć lat temu. Klęskę poniosła natomiast rządząca przez ostatnie 5 lat lewicowa Partia Demokratyczna.

Na Ruch 5 Gwiazd i Ligę głosował co drugi Włoch. Ruch 5 Gwiazd chciał m.in. referendum w sprawie dalszego członkostwa Włoch w strefie euro, a także w NATO. Beppe Grillo, który jest liderem i założycielem partii, to były telewizyjny komik, który pierwsze kroki w polityce stawiał poprzez swojego bloga, organizując różne akcje społeczne.

Wstępne wyniki wyborów we Włoszech

Układ sił na bazie szczątkowych wyników po wyborach przedstawia się następująco:




  • Forza Italia, Liga Północna i Bracia Włoscy (koalicja partii centroprawicowych) - 37 proc.





  • Ruch Pięciu Gwiazd (antystemowcy) - 33 proc.






     





  • Partia Demokratyczna (centrolewica) - 20 proc.


Forza Italia, Liga Północna i Bracia Włoscy (koalicja partii centroprawicowych) - 37 proc.

Ruch Pięciu Gwiazd (antystemowcy) - 33 proc.

Partia Demokratyczna (centrolewica) - 20 proc.

"Jaki burdel"

Taki układ głosów oznacza jedno: żadne z ugrupowań nie zapewniło sobie potrzebnej do samodzielnego rządzenia większości parlamentarnej. Komentatorzy i prasa podkreślają, że wybory pogrążyły Włochy w politycznym chaosie, ponieważ wszystko wskazuje na to, że nie uda się stworzyć rządu. Większość obserwatorów podkreśla, że zwyciężyło rozgoryczenie i głosy protestu. W tej sytuacji nie jest też jasne, komu prezydent Sergio Mattarella powierzy misję tworzenia rządu.

Gazeta "Il Tempo" na pierwszej stronie poniedziałkowego wydania tekst podsumowujący wybory zatytułowała: "Jaki burdel" (włoskie "Che Bordello").

Lokale wyborcze zostały zamknięte we Włoszech o godz. 23 w niedzielę. Do urn, według wstępnych szacunków poszło około 74 proc. uprawnionych Włochów, którzy wybierają 630 deputowanych i 315 senatorów. Głos mogło oddać ponad 46 mln osób, aczkolwiek w wyborach do Senatu uprawnionych jest około 43 mln. Różnica wynika z włoskiego prawa, zgodnie z którym, uprawnienia do głosowania do Senatu uzyskuje się kończąc 25 lat.

Powrót Berlusconiego. Jego centro-prawicowa koalicja prowadzi w przedwyborczych sondażach

Więcej o: