Zawiodły władze, więc wkroczył gang. Porwał pielęgniarzy i nakazał szczepić mieszkańców

Szalejąca w Rio de Janeiro żółta febra sprawiła, że za niesienie pomocy wziął się nawet jeden z lokalnych gangów. Kradzież szczepionek, porwanie pielęgniarzy i zmuszenie ich do darmowego szczepienia mieszkańców faveli - tak w skrócie wyglądał plan, zrealizowany przez gangstera 2N.

W brazylijskich mediach społecznościowych pojawiają się nawet stwierdzenia o "współczesnym Robin Hoodzie". Takie sformułowania padają pod adresem Thomaza Vieiry Gomesa, znanego też jako 2N, uznawanego przez służby za jednego za najniebezpieczniejszych przestępców w Rio de Janeiro. Znany dotychczas m.in. z handlu narkotykami gangster, poszukiwany listem gończym (z nagrodą rzędu 10 tys. reali brazylijskich, niewiele ponad 10 tys. zł), zasłynął akcją, jaką przeprowadził w jednej z biedniejszych dzielnic miasta.

Thomaz Vieira GomesThomaz Vieira Gomes procurados.org.br

W Rio de Janeiro szaleje epidemia żółtej febry i mimo zapewnień władz miasta nie wszyscy mogli zostać zaszczepieni, co spowodowało ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się choroby, przenoszonej przez komary zakażone wirusami z rodziny Flaviviridae. Znana też jako żółta gorączka, choroba może być śmiertelna (w ciężkich przypadkach dochodzi do uszkodzenia nerek, wątroby lub krawienia z przewodu pokarmowego), a jej objawami są: gorączka, nudności, dreszcze i zażółcenie skóry (stąd nazwa).

W tej sytuacji zainterweniować postanowił Gomes, który wspólnie ze swoim gangiem po prostu podjechał pod koniec stycznia pod jeden z miejskich szpitali. Następnie wraz z członkami grupy, grożąc bronią pracownikom placówki, zabrał ze szpitala strzykawki i szczepionki na żółtą febrę. Na tym jednak nie skończył: po kradzieży w szpitalu razem z gangiem porwał dwóch pielęgniarzy i zabrał autem do jednej z biedniejszych dzielnic, faveli Salgueiro.

Tam, jak gdyby nigdy nic, Gomes nakazał im szczepić mieszkańców slumsów, zapewniając, że jak tylko pielęgniarze wykonają jego polecenia, zostaną puszczeni wolno. Przez kilka godzin pielęgniarze szczepili mieszkańców Salgueiro za darmo, a potem gangsterzy odwiezli ich z powrotem do pracy.

Po kilku dniach historia trafiła do mediów i stała się szeroko omawiana przez Brazylijczyków. Głos w sprawie zabrał nawet Carlos Minc, były minister środowiska tego kraju, który wspomniał działania gangstera 2N na Twitterze. "2N wciąż pozostaje du****, ale jego działania miały charakter służby publicznej" - ocenił Minc.

Policja rozbiła gang handlujący kradzionymi częściami samochodowymi