Policjant pierwszy raz prowadził taką sprawę. Małżeństwo zgłosiło zaginięcie... domu

Jo i Lonnie Harrisonowie mieli dosyć miasta, więc kupili działkę z domem w teksańskim Madisonville. Byli w szoku, gdy w zeszłym tygodniu przyjechali do swojej posiadłości. Po letniskowej chatce pozostały tylko rury.

Jo i Lonnie Harrisonowie kupili działkę z niewielkim domkiem letniskowym w Madisonville w ubiegłym roku. Jak tłumaczyli, byli zachwyceni tamtejszą przyrodą i chcieli przyjeżdżać tam na wypoczynek. W zeszłym tygodniu musieli przeżyć szok, gdy po kilku tygodniach nieobecności przyjechali i zobaczyli, że po domu zostały tylko rury i pojedyncze elementy konstrukcyjne.

- Chcę odzyskać swój dom i chcę wiedzieć, jak to się stało - mówi Jo Harrison. - Kto w ogóle kradnie domy?

Sprawę zgłosili policji w Teksasie. - Jeszcze nigdy w mojej karierze nie zajmowałem się przypadkiem kradzieży domu - mówi w rozmowie z z ABC Larry Shiver, policjant badający sprawę zniknięcia budynku. Podejrzewano, że Harrisonowie mogli zostać oszukani podczas dokonywania zakupu. Policja rozmawiała z człowiekiem, który sprzedał im dom. 

Dom odnaleziono po dwóch dniach. Okazało się, że budynek w ogóle nie figuruje w dokumentach nieruchomości, którą zakupili Harrisonowie. Policja ustaliła, że budynek został wcześniej przejęty przez prywatną firmę z Texasu.

W Niemczech skradziono 20 ton Nutelli. Słodki łup jest wart ponad 300 tys. złotych

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Policjant pierwszy raz prowadził taką sprawę. Małżeństwo zgłosiło zaginięcie... domu
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl