Śmigłowiec runął na dom jednorodzinny. "Wyglądało, jakby chcieli lądować na ulicy"

Śmigłowiec spadł na dom w Newport Beach, w stanie Kalifornia. Co najmniej trzy osoby zginęły, kolejne dwie są ranne - poinformowały służby.

Z informacji policji wynika, że na pokładzie helikoptera były cztery osoby. Według CBS News, jedną z ofiar nie była pasażerem, znajdowała się na ziemi. Mieszkańcy domu, na który spadł śmigłowiec, nie ucierpieli w wypadku.

Jeden ze świadków powiedział, że helikopter "spadł jak kamień". Miał on widzieć pilota, który już po wypadku był ranny, ale żywy. - Próbowaliśmy ich uwolnić, ale nie chcieliśmy ich dotykać, żeby nikomu nie zrobić krzywdy. Trzy osoby były zmiażdżone w środku, jedna ruszała ręką - mówił mieszkaniec sąsiedztwa.

Inna osoba w rozmowie z agencją AP inaczej opisała sytuację. - Wyglądało, jakby chcieli lądować na ulicy, ale zahaczyli o dach - mówił świadek.

Śmigłowiec to Robinson R44, należący do Revolution Aviaton, firmy, która organizuje szkolenia pilotów i przeloty widokowe. Startował z lotniska Johna Wayne'a w Orange County, niecałe 2 kilometry od miejsca wypadku.

Dzwonisz na 112 i co dalej? Te rzeczy musisz powiedzieć, żeby szybko i sprawnie wezwać pomoc