Na Pacyfiku zaginął prom z 50 osobami na pokładzie. Szukają go już od tygodnia

Prom MV Butiraoi wypłynął 18 stycznia z wyspy Nonouti. Według planów miał dopłynąć do głównego portu Kiribati i wrócić po dwóch dniach. Słuch o nim zaginął.

To miał być zwykły pasażerski rejs między Nonouti a wyspą Betio Terawa - największym miastem portowym wyspiarskiego państwa Kiribati. Statek miał przepłynąć 240 km i po dwóch dniach wrócić na Nonouti. Na pokładzie promu znajdowało się 50 osób.

O zaginięciu promu poinformowano w sobotę, kiedy do międzynarodowej grupy poszukiwawczej, w której działają już służby Fidżi i Kiribati, włączyły się siły Nowej Zelandii.

Obecnie obszar, na którym mógł przebywać MV Butiraoi jest obserwowany przez nowozelandzkie siły powietrzne. Grupa poszukiwawcza nieustannie patroluje trasę między wyspami Nonouti i Betio Terawa.

- Robimy wszystko co w naszej mocy, by zlokalizować prom oraz jego pasażerów - mówi cytowany przez "Guardiana" John Ashby z Ratunkowego Centrum Koordynacyjnego Nowej Zelandii.

Ashby poinformował również, że na statku przed wypłynięciem przeprowadzono naprawę wału napędowego. - Mogło się to przełożyć na problemy w czasie podróży - dodał.

Na państwo Kiribati składają się 33 bardzo płaskie atole. W związku ze wzrostem poziomu mórz spowodowanym globalnym ociepleniem wyspy są bardzo nisko położone względem wody.

Skandynawscy inżynierowie chcą oszukać pogodę. W Norwegii powstaje pierwszy na świecie tunel dla statków

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Na Pacyfiku zaginął prom z 50 osobami na pokładzie. Szukają go już od tygodnia
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl