Tafla jeziora stanęła w ogniu, z pożarem walczyły tysiące żołnierzy. Nie pierwszy raz

Bellandur to jezioro położone na południu Indii w pobliżu silnie zaludnionego miasta Bengaluru. Jego powierzchnia stanęła w piątek w ogniu, co wywołało wśród okolicznych mieszkańców panikę.

Pożar na powierzchni jeziora Bellandur wybuchł w piątek po południu lokalnego czasu. W walkę z ogniem zaangażowano oprócz strażaków także 5 tys. wojskowych. Płomieni nie udało się ugasić przez ponad kilka godzin. Następnego dnia rano wciąż trwała akcja "schładzania" tafli jeziora za pomocą piany.

W jaki sposób dochodzi w ogóle do takich sytuacji? Wszystkiemu winny jest człowiek. Jezioro Bellandur jest bowiem silnie zanieczyszczone ściekami, w tym chemikaliami i najróżniejszymi odpadami - nawet gruzem budowlanym. Zagrożeniem był więc nie tylko sam pożar, ale również unoszący się nad jeziorem toksyczny dym.

Mieszkańcy okolic Bellandur skarżą się, że to nie pierwszy pożar jeziora w ciągu ostatnich dwóch lat. - To się dzieje już po raz trzeci. Tym razem ktoś musi za to wziąć odpowiedzialność i podać się do dymisji - mówi lokalnym mediom Seema Sharma.

 

Władze przyznają, że problem jest skutkiem katastrofy naturalnej. - Ale to efekt zaniedbań, do jakich dochodziło przez ostatnie pół wieku - powiedział jeden z przedstawicieli rządu, Prakash Javadekar. - Bezczynność doprowadziła do tego, w co teraz zamieniło się to miasto, nazywane kiedyś "miastem jezior" - dodał.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Tafla jeziora stanęła w ogniu, z pożarem walczyły tysiące żołnierzy. Nie pierwszy raz
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl