Iran: podwyżki wypchnęły ludzi na ulice. Teraz mają dość państwa wyznaniowego. Są ofiary

Jeden policjant zginął, a trzech innych zostało rannych podczas protestów w Iranie - podała miejscowa policja. To pierwsza ofiara śmiertelna ze strony sił bezpieczeństwa od czasu rozpoczęcia antyrządowych demonstracji w zeszłym tygodniu. W niedzielę zginęło 10 cywilów.

Rzecznik irańskiej policji powiedział, że zabójca policjanta wykorzystał sytuację w mieście Nadżaf Abad i strzelił w kierunku policji z karabinu myśliwskiego.

Demonstracje spowodowane podwyżkami cen rozpoczęły się przed czterema dniami w Meszhedzie i rozszerzyły się na inne miasta, w tym na stolicę kraju, Teheran.

W nocy protesty odbyły się między innymi w liczącym 200 tysięcy osób mieście Ize w zachodnim Iranie. Tam, według deputowanego regionalnego parlamentu Hedajatollaha Chademiego, dwie osoby zostały zastrzelone.

W mieście Ahwaz na ulice wyszło 50 tys. Irańczyków. Protestowali m.in. przeciwko islamskiemu reżimowi.   

To największe protesty w Iranie od ośmiu lat. Żądaniom ekonomicznym towarzyszą postulaty polityczne. I tak symbolem tych protestów stała się kobieta, która zdjęła z głowy hidżab, by w ten sposób zaprotestować przeciwko islamskiemu ubiorowi, który narzucono kobietom w wyniku rewolucji islamskiej w 1979 roku. Od tamtej pory Iran przestał być monarchią konstytucyjną, a stał się państwem wyznaniowym.

W niedzielę informowano o około 200 aresztowanych osobach. Prezydent Iranu Hasan Rouhani powiedział, że obywatele jego kraju mają prawo protestować i krytykować rząd, ale ich działania nie powinny prowadzić do przemocy, ani szkodzić własności publicznej.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Iran: podwyżki wypchnęły ludzi na ulice. Teraz mają dość państwa wyznaniowego. Są ofiary
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl