Pijany wsiadł do taksówki w 2017 i zamówił kurs do domu. Wysiadł 600 km dalej. W Nowy Rok

Dla taksówkarza z Danii to na pewno nie był dobry początek Nowego Roku. Jeszcze przed sylwestrem do jego samochodu wsiadł pijany klient i zamówił kurs. Do Norwegii.

Wyraźnie pijany mężczyzna poprosił taksówkarza w Kopenhadze, by ten podrzucił go do domu w Oslo. Taksówkarz spełnił życzenie Norwega. Portal VG, który opisał sylwestrową przygodę, zwrócił uwagę, że gdy 40-latek wsiadał do taksówki był jeszcze 2017 rok. Po przejechaniu ponad 600 kilometrów, gdy dotarł do domu, był już 2018 rok.

Ktoś powie, że pasażer miał pecha, bo prawdopodobnie przespała sylwestra w taksówce. Ale prawdziwe zmartwienie miał duński kierowca, bo pasażer po dotarciu pod wskazany adres, nie zapłacił za kurs.Rachunek wyniósł 12 500 duńskich koron, czyli ok. 7 tys. złotych. 

Kierowca powiadomił policję. "Kiedy policjanci odnaleźli wskazany adres, obudzili dobrze pijanego mężczyznę, który nie potrafił wyjaśnić dlaczego taksówką postanowił wrócić do Oslo" - powiedział Vidar Pedersen ze stołecznej policji, którego cytuje VG.

I tak z początkowych 12,5 tys koron mężczyzna musi zapłacić 18 tys. koron, bo do rachunku doliczono grzywnę.

Pech nie odpuszczał taksówkarza. Gdy zawrócił do Danii, ok. godziny 3 w jego elektrycznej taksówce rozładowały mu się baterie i musiał wezwać lawetę. 

Co warto wozić w samochodzie zimą? Te rzeczy mogą być niezbędne

Więcej o: