"Państwo hiszpańskie zostało pokonane". Katalonia znowu mówi nie Madrytowi

W wyborach w Katalonii zwyciężyły partie separatystyczne. Trzy ugrupowania zdobyły łącznie 70 spośród 135 miejsc. Partie opowiadające się za pozostaniem Katalonii częścią Hiszpanii zdobyły 57 miejsc.

"To zwycięstwo republiki katalońskiej nad państwem hiszpańskim" - powiedział po ogłoszeniu wyników wyborów w Katalonii Carles Puigdemont, były szef autonomicznego rządu tego hiszpańskiego regionu .Przebywający w Belgii polityk podkreślił, że wyniki wyborów nie podlegają dyskusji. "Dzięki temu zyskaliśmy prawo do tego, żeby wysłuchano naszych racji" - oświadczył kataloński przywódca. Innego zdania są władze w Madrycie.

W wyborach zwyciężyły partie separatystyczne. Trzy ugrupowania zdobyły łącznie 70 spośród 135 miejsc w lokalnym parlamencie, zdobywając większość, która wynosi 68 mandatów. Partie opowiadające się za pozostaniem Katalonii częścią Hiszpanii zdobyły 57 miejsc.

"Państwo hiszpańskie zostało pokonane"

Ogłaszając zwycięstwo separatystów, Carles Puigdemont podkreślił, że to wielkie upokorzenie dla centralnych władz w Madrycie. "Państwo hiszpańskie zostało pokonane. Mariano Rajoy i jego sojusznicy przegrali. Zostali spoliczkowani przez Katalończyków" - powiedział Carles Puigdemont.
Premier Mariano Rajoy śledził przebieg wyborów, ale po ogłoszeniu ich wyników zdecydował się nie występować publicznie. Przez swojego rzecznika przekazał jednak, że rząd w Madrycie nadal będzie przeciwstawiał się wszelkim próbom uzyskania przez Katalonię niezależności.

"Te wyniki nic nie znaczą"

Podobną opinię wyraził sekretarz generalny rządzącej Hiszpanią Partii Ludowej José Ramon Garcia Hernandez. Jak powiedział, " tylko Carles Puigdemont, który siedzi w brukselskim Disneylandzie, wierzy w te wyniki. Ale one nic nie znaczą".
Frekwencja wyborcza była wysoka - wyniosła 82 procent. To efekt kampanii wyborczej, podczas której zarówno zwolennicy odłączenia Katalonii, jak i jej przeciwnicy przedstawiali wynik wyborów jako przełomowy dla przyszłości regionu.
Rząd w Madrycie ogłosił wybory w Katalonii po tym, jak tamtejszy parlament zorganizował 1 października referendum niepodległościowe. Wywołało to największy kryzys polityczny w historii Hiszpanii. Rząd w Madrycie uznał referendum za nielegalne, a przedstawiciele katalońskich władz zostali aresztowani. Carles Puigdemont, zagrożony aresztowaniem, wyjechał do Belgii.