Przez dwa lata leżała martwa w mieszkaniu. Sąsiedzi o niczym nie wiedzieli. Zostawiła wiadomość

Zaginiona kobieta została znaleziona martwa w swoim mieszkaniu po ponad dwóch latach od śmierci. Na zmumifikowane zwłoki natknięto się po tym, jak rozmrożona lodówka zalała mieszkanie sąsiadów piętro niżej.

44-letnia Weronika pracowała w moskiewskiej aptece. Mieszkała sama. Dwa lata temu, sąsiedzi zorientowali się, że od dawna się nie pokazywała. Zgłosili jej zaginięcie i poprosili o przeszukanie mieszkania, jednak urząd jednak odmówił. Tłumaczyli, że mogą to zrobić wyłącznie na prośbę krewnych. Jak podaje "Moskowskij Komsomolec", kobieta odnalazła się dopiero około miesiąc temu. 

Stara lodówka

Po odmowie ze strony urzędu, sąsiedzi zbagatelizowali zaginięcie Weroniki. Mieli kobietę za dziwaczkę i stwierdzili, że pewnie wyjechała. Po dwóch latach zorientowali się jednak, że licznik elektryczny w jej mieszkaniu wciąż działa. Chcieli oszczędzić zaginionej sąsiadce ogromnego rachunku, więc postanowili odłączyć prąd w jej mieszkaniu.

Jak się okazało, to doprowadziło ich do makabrycznego odkrycia. Po odłączeniu prądu w mieszkaniu zaginionej, stara lodówka rozmroziła się i zalała sąsiadów piętro niżej. Tamci wezwali odpowiednie służby, które weszły do mieszkania Weroniki.

Mumia i tajemnicza notatka

Gdy służby weszło do jej mieszkania, w środku znaleziono zmumifikowane ciało zaginionej kobiety. Leżała tam od czasu zaginięcia, czyli ponad dwa lata. W tym czasie zwłoki zdążyły się zasuszyć.

To jednak nie koniec tajemnicy. Obok zwłok leżała notatka sporządzona przez Weronikę. Obwiniała w niej o swoją śmierć szefową apteki, w której pracowała. Rosyjskie służby wyjaśniają teraz okoliczności zgonu. 

Więcej o: