Barack Obama wezwany przez sąd. Za spełnienie obywatelskiego obowiązku dostał 17,2 dolara

Barack Obama musiał stawić się w sądzie w Chicago, aby zasiąść w ławie przysięgłych. Były prezydent, mimo posiadanych przywilejów, wypełnił swój obowiązek i przybył do siedziby lokalnego wymiaru sprawiedliwości. Wywołało to sensację wśród innych obecnych.

Każdy obywatel Stanów Zjednoczonych może dostać wezwanie, aby na jeden dzień zasiąść w ławie przysięgłych. Otrzymał je Barack Obama. Pomimo, że na stałe mieszka w Waszyngtonie, to w Chicago ma dom, dlatego były prezydent Stanów Zjednoczonych został skierowany do tamtejszego sądu.

Barack Obama wielokrotnie mówił o wadze obowiązków wobec państwa oraz służby publicznej i podkreślił, że nie zamierza się od nich uchylać.

Były prezydent pojawił się w sądzie, gdzie wywołał poruszenie i radość wśród innych potencjalnych ławników. Witał się, ściskał ręce i dziękował pozostałym obecnym za stawienie się i służbę wobec kraju. 

Świadkowie podkreślali bardzo dużą serdeczność byłego gospodarza Białego Domu. "Właśnie uścisnąłem dłoń najlepszego prezydenta kiedykolwiek!' - napisał na Twitterze Angel Martinez, który zamieścił też nagranie, pokazujące prezydenta w sądzie.

Ostatecznie po dwóch godzinach oczekiwania nie został jednak wybrany na ławnika.Za stawienie się w wyznaczonym dniu i czasie otrzymał 17 dolarów i 20 centów, kwotę tę przekazał na rzecz hrabstwa, w którym mieszka. Barack Obama traktowany był jak każdy inny obywatel, który dostał wezwanie. Jedyną różnicą było to, że towarzyszyli mu agenci ochrony.

W przeszłości do obowiązku zasiadania w ławie przysięgłych zastosowali się również Bill Clinton i George Bush.

Więcej o: