Media ujawniają "Paradise Papers". Fortunę w rajach podatkowych umieszczała m.in. królowa

"Paradise Papers" to kolejna taka afera po słynnym "Panama Papers". Tym razem media ujawniły, że majątek w rajach podatkowych umieszczali m.in. królowa Elżbieta II oraz członkowie gabinetu i doradcy prezydenta USA Donalda Trumpa.

"The Guardian", który jest jednym z blisko stu światowych mediów ujawniających "Paradise Papers", wymienia wśród zamieszanych osób największe światowe firmy, głowy państw, czołowych polityków, sportowców i osób z szeroko pojętego przemysłu rozrywkowego. Mieli oni potajemnie umieszczać swoje majątki w brytyjskich terytoriach zamorskich.

Dziennikarze ujawnili w sumie ponad 13 mln dokumentów, które świadczą o tym, że wspomniane osoby transferowały pieniądze do rajów podatkowych. 

Majątek królowej na Kajmanach

Jak wynika z dokumentów, 10 mln funtów Elżbiety II trafiło na Kajmany i Bermudy za pośrednictwem księstwa Lancaster, którego majątek jest osobistym dochodem monarchy Wielkiej Brytanii.

Część pieniędzy umieszczono w firmie BrightHouse, która była krytykowana za wykorzystywanie biedniejszych - słabej jakości sprzęty, jak telewizory czy pralki, były sprzedawane na kredyt o bardzo wysokim oprocentowaniu.

Rosyjskie pieniądze 

Transakcje opiewające na ogromne kwoty miały być prowadzone przez członków gabinetu, doradców i darczyńców Donalda Trumpa. Chodzi m.in. o sekretarza stanu Rexa Tillersona, sekretarza skarbu Stevena Mnuchina oraz głównego doradcę ekonomicznego Gary'ego Cohna. 

Znalazły się tam również płatności od firmy, której współwłaścicielem jest zięć Władimira Putina.

Ślad pieniędzy pochodzących z rosyjskich instytucji państwowych pojawia się także na kontach Twittera i Facebooka. Instytucje miały fundować milionowe inwestycje korporacji za pośrednictwem firmy związanej z Jaredem Kushnerem, zięciem Donalda Trumpa.

Bliski współpracownik Trudeau

Media ujawniły także dokumenty dotyczące bliskiego współpracownika kanadyjskiego premiera Justina Trudeau. Stephen Bronfman odpowiedzialny w otoczeniu szefa rządu m.in. za zbiórkę funduszy, miał ulokować w rajach podatkowych miliony dolarów. Seria ogromnych przelewów miała narazić na straty nie tylko Kanadę, ale także Stany Zjednoczone i Izrael.

Dokumenty odsłaniają też praktyki takich firm jak Nike czy Apple, oraz to, jak rosyjscy miliarderzy wykorzystali sieć spółek w rajach podatkowych, by kupić udziały w klubach Arsenal Londyn oraz Everton F.C., należących do brytyjskiej Premiership.

Co jest źródłem przecieku?

Jak informuje "The Guardian", większość dokumentów pochodzi z kancelarii Appleby, która zajmuje się na Bermudach doradztwem w zakresie unikania opodatkowania w brytyjskich terytoriach zamorskich.

Do plików - podobnie jak w przypadku "Panama Papers" - dotarł niemiecki dziennik "Süddeutsche Zeitung". Dziennikarze nie zamierzają jednak ujawnić swojego informatora.

Appleby twierdzi, że we wspomnianych dokumentach "nie ma żadnego dowodu na jakiekolwiek nieprawidłowości po ich stronie lub stronie ich klientów", dodając jednocześnie, że ich kancelaria nie toleruje "nielegalnych działań".

"Paradise Papers"

"Paradise Papers" to drugi tego typu wyciek dokumentów pod względem wielkości w historii dziennikarstwa. 

Najwięcej podobnych plików udało się ujawnić rok temu w związku z aferą "Panama Papers" - światło dzienne ujrzało wówczas 2,6 terabajtów danych. W przypadku "Paradise Papers" to dziś "zaledwie" 1,4 terabajta.

Śledztwo w sprawie "Paradise Papers" przez rok prowadziło wspólnie 380 dziennikarzy z 95 redakcji z całego świata, w tym m.in. reporterzy BBC, "The Guardian" oraz "Süddeutsche Zeitung". Analizowani oni dokumenty dotyczące unikania podatków z ostatnich 70 lat.

Więcej o: