Rano wyszedł z domu, a na jego polu stał cudzy dom. Jego właścicielka nie miała o tym pojęcia

Czasem zdarza się, że na swojej działce znajduje się piłkę dzieci sąsiadów, może też się trafić kot uciekinier. Ale cudzy dom? To chyba rzadkie znalezisko.

"Zaleźliście kiedyś dom? Ja znalazłem - stał na moim polu rano, kiedy szedłem do pracy. I nadal tu jest" - zaczął swoją opowieść Patrick Maze, nauczyciel z Kanady. "Może ktoś go ukradł, zabrał na przejażdżkę i porzucił na moim polu?" - zastanawiał się i wyjaśniał, że w budynku nikogo nie ma. 

Nauczyciel żartował: "Jeśli znacie kogoś, kto zgubił dom - dajcie mi znać. Oczywiście będzie musiał go zidentyfikować przed zabraniem".

Wśród dziesiątek komentujących znalazła się właścicielka budynku z prefabrykatów. "To mój dom. Był problem z pozwoleniami i nie mogli jechać dalej. Byli 20 kilometrów ode mnie, ale dostawca energii kazał się zatrzymać. Usłyszałam, że wracają do Winnipeg, gdzie dom został zbudowany" - napisała Brenda Robertson. 

"Dzięki, że umieściłeś to na Facebooku, inaczej nigdy bym się nie dowiedziała. Postaramy się zabrać dom jak najszybciej" - pisała dalej. Maze zapewnił, że prawowici właściciele nie muszą się spieszyć i dom jest bezpieczny

Robertson po skontaktowaniu się z firmą przeprowadzkową wyjaśniła, że problem leżał po stronie dostawcy energii. Ekipa próbowała skontaktować się z właścicielem terenu, ale nie zastała ani jego, ani nikogo z sąsiedztwa. Niestety informacji o pozostawieniu domu tam, gdzie kazał go dostawić dostawca energii, nie przekazano właścicielom. 

Historia znalazła swój koniec cztery dni po umieszczeniu posta na Facebooku, kiedy dom został ostatecznie przetransportowany na działkę Robertson.

Orzechy arachidowe znajdziesz w prawie każdym produkcie spożywczym. Dlaczego?

Więcej o: