Pomoc dotarła do rejonu, gdzie dzieci umierają z głodu. Ale dzień później spadły tam pociski

Przedostanie się konwoju z pomocą do oblężonej Ghouty w Syrii może pozwolić mieszkańcom przetrwać. Jednak to wciąż byt mała pomoc, tym bardziej, że kolejne osoby zostały tam ranne w ostrzale artyleryjskim.

Zaledwie miesięczna dziewczynka zmarła przed tygodniem z głodu w oblężonej Ghoucie na przedmieściach Damaszku. Pisaliśmy wtedy o dramacie Sahari innych mieszkańców tego rejonu. Teren jest otoczony ze wszystkich stron przez wojska Baszara Al-Asada i sojusznicze bojówki.

Porażające zdjęcia głodującego dziecka poruszyły wiele osób na świecie. Tydzień po tym, jak historia dziewczynki obiegła światowe media, ONZ i Czerwonemu Krzyżowi udało się wysłać do Ghouty konwój z pomocą. Jednak dostawa jedzenia, leków i innych potrzebnych materiałów ma starczyć dla maksymalnie 40 tys. ludzi. Tymczasem w Ghoucie mieszka prawie 400 tys., czyli dziesięć razy tyle. Ponadto do niektórych z nich pomoc może nie dotrzeć, jeśli drogę zablokują frakcje zbrojnej opozycji wewnątrz terytorium rebeliantów.

- Pomocy dla pół miliona ludzi nie da się dowieźć jednym konwojem, nawet, gdyby miał 100 ciężarówek. Potrzeba stałej pomocy - mówił nam wcześniej Paweł Krzysiek, rzecznik Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Syrii (MKCK).

Pocisk spadł na szkołę, zginęły dzieci

Tymczasem aktywiści i obrońcy praw człowieka alarmują, że zarówno przed, jak i tuż po odjeździe konwoju ONZ na Ghoutę spadły pociski artyleryjskie syryjskiej armii. Działacze lokalnej grupy Ghouta Media Center oraz Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że we wtorek, dzień po dostarczeniu pomocy, pocisk trafił w szkolę  

Wg różnych źródeł liczba ofiar wyniosła między pięć a dziesięć osób, w tym co najmniej czworo dzieci. Kilkadziesiąt osób zostało rannych.

Na nagraniach z wtorku widać ranne dzieci, opatrywane przez lekarzy w szpitalach, a także ciała tych, których nie udało się uratować. Z kolei nagranie z niedzielnego ostrzału  innej miejscowości w Ghoucie pokazują dzieci i dorosłych ociekających w panice z okolic szkoły.

"Dzień po wizycie UNICEF doszło tu do tej masakry. Sześcioro dzieci zginęło w ostrzale szkoły" - napisał na Twitterze Amer Almohibany, fotograf, który wykonał zdjęcie głodującej Sahar. Tym razem zamieścił fotografię ciężko rannego dziecka na stole operacyjnym. 

Możesz pomóc ludziom w Syrii i uchodźcom, wspierając organizacje pomocy humanitarnej: Czerwony Krzyż, UNICEF, Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, Polska Misja Medyczna, Polska Akcja Humanitarna.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Pomoc dotarła do rejonu, gdzie dzieci umierają z głodu. Ale dzień później spadły tam pociski
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl