Cali we krwi, nieprzytomni. To było nierzeczywiste - mówią świadkowie zamachu w Nowym Jorku

- Byłem w szoku. Patrzyłem na martwe ciała - opisują świadkowie zamachu w Nowym Jorku. We wtorek tuż po godz. 15 29-latek staranował ludzi na ścieżce rowerowej. Zabił 8 osób, ciężko ranił 11.

36-letni Tom Kendrick, z zawodu prawnik, był świadkiem wtorkowego zamachu w Nowym Jorku. W rozmowie z „New York Timesem” opowiedział, że w trakcie joggingu zauważył poruszenie na ścieżce rowerowej. Gdy podbiegł, zobaczył poranione ciało i zniszczony rower w krzakach obok ścieżki.

Samochód wjechał w ludzi na Manhattanie. 8 osób nie żyje, wielu rannych [CO WIEMY]

Idąc dalej, ujrzał następne trzy ciała. – Podszedłem, by sprawdzić, czy nie potrzebują pomocy. Wyglądali tak, jakby już nie żyli – opowiadał dziennikarzom „New York Timesa”. – Byli cali we krwi, nieprzytomni, z wiszącymi kończynami. To było okropne. To było nierzeczywiste – dodał. – Byłem w szoku. Patrzyłem na martwe ciała – powiedział.

"Widzieliśmy uciekające dzieci"

Licealista Hiro Kimura również był na miejscu zdarzenia. – Początkowo usłyszeliśmy, że doszło do dużego wypadku samochodowego. Później widzieliśmy mnóstwo biegnących dzieci – opisywał w rozmowie z „New York Timesem”.

45-letnia Adria Menzes przyjechała na miejsce w chwili ataku, by odebrać ze szkoły dzieci, którymi opiekuje się na co dzień. – Byłam tam około 15:03. Zobaczyłam szkolny autobus, który jechał jak szalony. Nagle ujrzałam wysokiego bruneta, który szedł szybkim krokiem i coś krzyczał. Strzelał do samochodów, które mijał po drodze – opowiada. – Rzuciłam się na ziemię – dodała.

 

Zabił 8 osób, ponad 10 ciężko ranił

Do ataku doszło we wtorek tuż po godzinie 15:00 amerykańskiego czasu. 29-letni mężczyzna wjechał ciężarówką w rowerzystów i biegaczy, którzy byli na ścieżce biegnącej wzdłuż rzeki Hudson. Następnie mężczyzna zaczął uciekać, po czym wjechał w szkolny autobus. 29-latek wydostał się z wraku ciężarówki. W ręku miał dwie sztuki broni. Jak się później okazało, pistolet śrutowy i karabinek do paintballa. Napastnik został postrzelony przez policję w brzuch, zatrzymany i przewieziony do szpitala. W jego samochodzie znaleziono kartkę, na której deklaruje wierność tzw. Państwu Islamskiemu.

Sprawca zabił 8 osób, ciężko ranił 11 kolejnych. Większość ofiar to Argentyńczycy. Jak twierdzą amerykańskie media, sprawcą zamachu jest 29-letni imigrant z Uzbekistanu, Sajfullo Sajpow, który do USA przyjechał w 2010 roku.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Cali we krwi, nieprzytomni. To było nierzeczywiste - mówią świadkowie zamachu w Nowym Jorku
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl