Kurdowie zdobyli stolicę Państwa Islamskiego. Wcześniej poddała się część bojowników

Szpital i zabudowania na linii jednego kilometra - tyle dziś rano pozostało pod kontrolą tzw. Państwa Islamskiego w jego niedawnej "stolicy". Przed ostateczną bitwą wielu bojowników poddało się Syryjskim Siłom Demokratycznym.

Po ponad czterech miesiącach oblężenia, walce dzielnica po dzielnicy, dom po domu, tzw. Państwo Islamskie utraciło kontrolę nad swoją "stolicą". Ostatnia grupa bojowników, która odmówiła poddania się, jeszcze dziś ano była otoczona w pasie zabudowań o długości kilometra i szerokości ponad 100 m.

Dziś Syryjskie Siły Demokratyczne (zdominowana przez Kurdów koalicja wspierana przez USA) zajęły szpital, który był główną kwaterą PI w tej części miasta. Po tym odbito znajdujący się na północ od niego pas zabudowań i stadion. Około południa czasu polskiego SDF ogłosiły pełną kontrolę nad miastem. Z wieży przy szpitalu zdjęci jedną z ostatnich w Rakkce flag Państwa Islamskiego. 

W ostatnich tygodniach siły syryjskiej opozycji zdobyły większość terenu miasta Rakka. Jak oceniają dowódcy, teraz na miejscu jest jeszcze około 200-300 bojowników tzw. Państwa Islamskiego. W momencie rozpoczęcia oblężenia w czerwcu siły islamistów szacowano na 10 do 20 tys. ludzi. 

W niedzielę konwój wywiózł z miasta część islamistów wraz z rodzinami, rozpoczął się szturm na pozostałe pod kontrolą PI tereny. W mediach społecznościowych opublikowano zdjęcia i nagrania, na których wydać bojowników PI, którzy się poddali.

Rakka była jednym z pierwszych miast, które fanatycy z PI zajęli jeszcze w 2014 roku. To właśnie tam ustanowili oni stolicę samozwańczego kalifatu. Wprowadzili też własną administrację, policję, a nawet urzędy i walutę. Podejrzewa się, że to właśnie w Rakce przez dłuższy czas znajdował się samozwańczy lider ISIS Abu Bakr al-Baghdadi. Nie wiadomo, gdzie jest on teraz.

Jeśli Rakka upadnie, będzie to symboliczny koniec PI w Syrii i w Iraku. Eksperci podkreślają jednak, że tzw. Państwo Islamskie funkcjonuje m.in. w Egipcie, Libii czy Afganistanie, a w Syrii i w Iraku wciąż ma pod kontrolą kilka mniejszych miast.

Zwycięstwo - ale jakim kosztem?

Kurdyjscy bojownicy i dziennikarze publikują w mediach społecznościowych nagrania mieszkańców miasta, którzy cieszą cię z wyzwolenia miasta. Dla cywilów to z pewnością koniec wieloletniego piekła, egzekucji, inwigilacji, narzuconego przez PI ostrego prawa religijnego.

Jednak wyzwolenie miasta miało bardzo wysoką cenę, na co zwracają uwagę aktywiście z grupy Raqqa is Being Slaughtered Silently. Piszą oni o praktycznie całkowitym zniszczeniu miasta. W wyniku tysięcy nalotów całe ulice są w gruzach, a większość budynków ma być w jakimś stopniu uszkodzona. Zniszczono też infrastrukturę - mosty na Eufracie, szkoły, szpitale.

Zginęło prawie 1900 cywili, a 450 tys. musiało opuścić swoje domy. Jeszcze przez długi czas Rakka będzie niezdatna do zamieszkania, a nawet niebezpieczna - m.in. przez miny pozostawione przez bojowników

Analitycy zwracają też uwagę na fakt, że pokonanie Państwa Islamskiego wcale nie oznacza zbliżenia się do pokoju w Syrii i regionie. Siły rządu Iraku i tamtejszej Kurdyjskiej autonomii jeszcze niedawno razem walczył z PI, teraz zaś zwróciły się przeciwko sobie w Kirkuku.

Nawet po pokonaniu islamistów, w Syrii pozostaną przyczyny, dla których w ogóle doszło do powstania organizacji. Zaś podziały etniczne, religijne i polityczne mogą okazać się jeszcze silniejsze, niż przed wojną. Do tego w kraju znajdują się ogromne ilości broni, dostarczone walczącym frakcjom przez sojuszników. 

"Jeśli sądziliście, że czas po Państwie Islamskim w Iraku będzie krwawy, to poczekajcie, aż nadejdzie on w Syrii. Przeraża mnie ta perspektywa" - pisała wczoraj na Twitterze dziennikarka Jenan Moussa?, która relacjonuje wydarzenia na Bliskim Wschodzie (a wczoraj była w Kirkuku).

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Kurdowie zdobyli stolicę Państwa Islamskiego. Wcześniej poddała się część bojowników
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl