Duńska policja odnalazła głowę zamordowanej dziennikarki. Była celowo zatopiona w morzu

Najpierw uznano ją za zaginioną, później znaleziono sam korpus bez głowy i kończyn. Teraz śledczy ujawniają, że odnaleźli kolejne części ciała dziennikarki Kim Wall.

O zabicie Wall podejrzewany jest duński wynalazca Peter Madsen, którego łódź podwodną dziennikarka odwiedziła przed tym, jak uznano ją za zaginioną. Nie przyznaje się do zarzutów. Równolegle ze śledztwem wobec mężczyzny prowadzone są poszukiwania części ciała kobiety.

Prawie dwa miesiące po zaginięciu dziennikarki udało się znaleźć jej głowę i nogi - podaje BBC. Wcześniej - jeszcze w sierpniu - odnaleziono jej korpus. Kolejne części ciała znaleźli policyjni nurkowie w wodach w okolicy Kopenhagi. W jednej torbie znajdowała się głowa i nogi kobiety, w drugiej - jej ubrania. Obie torby były celowo zatopione - obciążono je kawałkami metalu. W piątek śledczy potwierdzili, że części ciała należą do dziennikarki.

Co ważne, na jej czaszce nie stwierdzono obrażeń. Madsen twierdził, że nie zabił kobiety, a jedynie "pochował ją na morzu" po tym, jak zginęła w wypadku. Wg jego zeznań metalowy właz na łodzi podwodnej miał zgnieść jej głowę.

Brutalne morderstwo czy fatalny wpadek?

Dziennikarka pisała reportaż o wynalazcy. Dlatego zaprosił ją na pokład zaprojektowanej przez siebie łodzi podwodnej Nautilius. Wtedy, 10 sierpnia, po raz ostatni była widziana żywa. Kolejnego dnia łódź awaryjnie wypłynęła na powierzchnię, po czym zatonęła. Na jej pokładzie był już tylko Peter Madsen.

22 sierpnia korpus kobiety wypłynął na brzeg zatoki Koge w pobliżu Kopenhagi. Ciało przypadkiem znalazł rowerzysta. Dzięki testom DNA ustalono, że to zaginiona dziennikarka.

Wynalazca początkowo twierdził, że nie wie gdzie jest Kim Wall. Dodał, że 10 sierpnia wieczorem wysadził ją na brzegu. Gdy jej ciało zostało odnalezione, stwierdził, że na łodzi doszło do tragicznego wypadku w wyniku którego zmarła. Jego zdaniem na Wall spadł 70-kilogramowy właz, który zabił ją na miejscu miażdżąc jej czaszkę.

Dodał, że wpadł w panikę i „pochował ją w morzu”. Nie potrafił jednak wytłumaczyć dlaczego ciało kobiety było pozbawione kończyn i głowy oraz dlaczego z jej szczątków usunięto powietrze, by nie wypłynęło.

Filmy z egzekucji kobiet na komputerze podejrzanego 

Pa początku października prokurator Jakob Buch-Jepsen powiedział, że na ciele Kim Wall znaleziono ślady DNA Madsena. Zdaniem prokuratury kończyny i głowa 30-latki zostały odpiłowane. Śledczy na ciele Kim Wall znaleźli też piętnaście ran ciętych, między innymi w okolicach brzucha i klatki piersiowej. Zdaniem prokuratury, zostały jej zadane w trakcie śmierci lub niedługo po niej. Śledczym do tej pory nie udało ustalić się przyczyny śmierci dziennikarki.

Duńska prokuratura podała też, że na jednym z komputerów w laboratorium Madsena znaleziono nagrania brutalnych tortur i egzekucji kobiet. Widać na nich, że są między innymi wieszane i palone. Wynalazca broni się, że to nie są jego materiały, i że nie był jedyną osobą, która miała dostęp do komputera. Sąd w Kopenhadze zdecydował jednak o przedłużeniu aresztu dla Petera Madsena o kolejne cztery tygodnie.