Nobel z fizyki za obserwację fal grawitacyjnych. "Sięgniemy do samego Wielkiego Wybuchu"

Rainer Weiss, Barry C. Barish i Kip S. Thorne laureatami Nagrody Nobla z dziedziny fizyki - poinformował dziś Komitet Noblowski. Dzięki odkryciu fal grawitacyjnych naukowcy będą mogli zbadać początki wszechświata i odpowiedzieć na pytania, które dotychczas były bez odpowiedzi.

Rainer Weiss otrzymał połowę nagrody, drugą połową podzielą się Barry C. Barish i Kip S. Thorne. Naukowcy zostali uhonorowani za znaczące przyczynienie się do stworzenia detektora LIGO (detektora fal grawitacyjnych) i obserwację tych fal.

"14 września 2015 r. pierwszy raz zaobserwowano fale grawitacyjne wszechświata. Fale, których istnienie przewidział Albert Einstein sto lat temu, pochodziły ze zderzenia dwóch czarnych dziur. Zajęło im 1,3 miliarda lat, by dotrzeć do detektora LIGO w Stanach Zjednoczonych" - podaje w uzasadnieniu Komitet Noblowski.

"Sygnał był wyjątkowo słaby, kiedy dotarł do Ziemi, ale już zwiastuje rewolucję w astrofizyce. Fale grawitacyjne są całkowicie nowym sposobem obserwacji najgwałtowniejszych wydarzeń w przestrzeni kosmicznej, wystawiają na próbę też ograniczenia w naszej wiedzy" - dodaje Komitet.

"LIGO (Laser Interferometer Gravitational Wave Observator) jest wspólnym projektem ponad tysiąca badaczy z ponad dwudziestu krajów. Razem urzeczywistnili wizję powstałą 50 lat temu. Laureaci Nagrody Nobla 2017 z ich entuzjazmem i determinacją okazali się bezcenni dla sukcesu LIGO. Pionierzy Rainer Weiss i Kip S. Thorne razem z Barrym C. Barishem, naukowcem i szefem, który doprowadził projekt do ukończenia, sprawili, że cztery dekady wysiłków doprowadziły do zaobserwowania fal grawitacyjnych" - czytamy w komunikacie.

"Możemy sięgać do wielkiego wybuchu"

- To nie jest zaskoczenie dla środowiska naukowego. Prace nad budową detektora i opracowaniem technologii pomiarów fal grawitacyjnych trwają od 50 lat - komentuje w rozmowie z Gazeta.pl Jacek Błoniarz - Łuczak, fizyk z Centrum Nauki Kopernik. Jak dodaje, "cały świat naukowy czekał na wykrycie fal".

- Fale grawitacyjne w gruncie rzeczy są falami czasoprzestrzeni. To nie są fale jakiegoś ośrodka materialnego, jak np. fale na wodzie. To zmarszczki, które rozchodzą się w całym wszechświecie - tłumaczy Błoniarz-Łuczak.

- Do tej pory obserwowaliśmy wszechświat przy pomocy fal elektromagnetycznych, na tym opieramy swoją wiedzę na temat przeszłości wszechświata. Dzięki falom grawitacyjnym możemy sięgać do samego Wielkiego Wybuchu. Dotychczasowe metody nie pozwalały, by sprawdzić, jak wyglądał wszechświat np. tysiąc lat po wybuchu. Fale grawitacyjne potrafią nam przynieść te informacje, zaglądamy na sam początek istnienia wszechświata - dodaje fizyk.

Nobel nie dla Polaka

Od lat polskie środowisko naukowe trzyma kciuki za przyznanie Nagrody Nobla z fizyki prof. Andrzejowi Trautmanowi, emerytowanemu wykładowcy Uniwersytetu Warszawskiego. Prof. Trautman także przyczynił się do sukcesu związanego z obserwacją fal grawitacyjnych.

"To Andrzej Trautman był jednym z pierwszych, którzy wykazali, że te fale są równie rzeczywiste i namacalne jak np. fale radiowe. Promieniowanie grawitacyjne było tematem jego pracy doktorskiej, którą obronił w Instytucie Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Warszawskiego w 1959 roku" - pisał w ubiegłym roku Piotr Cieśliński na łamach "Gazety Wyborczej"

"Prace Andrzeja Trautmana z lat 50. i 60. zeszłego wieku były przełomowe dla zrozumienia realności fal grawitacyjnych" - oceniał z kolei prof. Marek Abramowicz na łamach "GW".

Nagroda Nobla z fizyki

Te prestiżowe wyróżnienia, ufundowane przez Alfreda Nobla, szwedzkiego przemysłowca i wynalazcę dynamitu, są przyznawane od 1901 roku. W tym roku wartość pieniężna nagrody wzrośnie o milion koron. Laureaci otrzymają więc po 9 milionów koron, czyli prawie milion euro. Ponadto dostaną medal i dyplom.

Laureatów wybiera Królewska Szwedzka Akademia Nauk spośród kandydatów rekomendowanych przez działający przy akademii sześcioosobowy Komitet Noblowski w dziedzinie fizyki.

W dotychczasowej historii nagrody, Noblem z dziedziny fizyki wyróżniono łącznie 203 osoby, w tym jedną dwukrotnie. W gronie laureatów znalazła się jedna Polka - Maria Skłodowska-Curie, która została wyróżniona w 1903 roku, wraz z mężem Piotrem Curie i Henrim Becquerelem, za badania nad zjawiskiem promieniotwórczości. Do dziś pozostaje jedyną kobietą, która Nagrodę Nobla otrzymała dwukrotnie - także w 1911 roku, tym razem z chemii. Jest też jedynym uczonym w historii uhonorowanym Noblem w dwóch różnych dziedzinach nauk przyrodniczych.