Spalony radiowóz i troje zatrzymanych. Zamieszki w Atlancie po strzelaninie na kampusie

Troje zatrzymanych i spalony policyjny radiowóz - to bilans nocnych protestów po śmierci Scouta Schultza. Aktywista LGBT został zastrzelony na kampusie uczelni w Atlancie późnym wieczorem w sobotę.

Jeszcze w poniedziałek wieczorem władze Georgia Institute of Technology - gdzie doszło do tragedii - apelowały do studentów, by ci pozostali w domach. Obawiano się bowiem, że pokojowe protesty mogą w każdej chwili zamienić się w zamieszki.

I tak się stało. Grupa ok. 50 demonstrantów urządziła w poniedziałek późnym wieczorem przemarsz z terenu kampusu w kierunku lokalnego posterunku policji. Spalony został wówczas jeden policyjny radiowóz, a dwóch funkcjonariuszy odniosło niewielkie obrażenia.

Uczelnia poinformowała, że w związku z tymi wydarzeniami zatrzymano trzy osoby. Dwóch mężczyzn i kobieta zostali oskarżeni o wszczęcie rozruchów oraz o pobicie policjanta.

Scout Schultz nie żyje

Scout Schultz w ostatnich latach przewodniczył uniwersyteckiej społeczności LGBT w Atlancie. W sobotę wieczorem policja otrzymała zgłoszenie, zgodnie z którym Schultz pojawił się na kampusie uzbrojony w nóż i broń palną.

Na filmach widać, że nie reagował on komendy policji, krzyczał też: "Zastrzelcie mnie!". W pewnym momencie jeden z funkcjonariuszy oddał w jego kierunku strzał. Jak się okazało - śmiertelny. Mężczyzna zmarł kilka godzin później w szpitalu.

Więcej o: