Polityk odkryła pornografię dziecięcą na komputerze męża. Opowiedziała o tym w parlamencie

- Życie moje i mojego syna wywrócił się do góry nogami, gdy to odkryliśmy - tak australijska parlamentarzystka wspomina dzień, gdy odkryła na komputerze męża pornografię dziecięcą. Ponad rok po tych wydarzeniach opowiedziała swoją historię na forum stanowego parlamentu.

Rachel Carling-Jenkins zaczęła swoje wystąpienie w parlamencie stanu Victoria od stwierdzenia, że będzie ono dla niej bardzo trudne. Przez siedem minut mówiła o tym, co przeżyła od momentu, kiedy znalazła pedofilską pornografię na komputerze męża.

Stoję tu dziś by mówić w imieniu ofiar zbrodni, którą popełniła bardzo bliska mi osoba. Mój mąż. Dotychczas nie wypowiadałam się na ten temat tylko dlatego, że nie chciałam utrudniać pracy policji i wpływać na sprawę sądową  

- powiedziała parlamentarzystka. - Te dobiegły końca i nadszedł czas przemówić w imieniu pozbawionych głosu i bezbronnych - dodała.

Rok temu polityk odkryła na komputerze swojego męża materiały pornograficzne, w tym nagrania wykorzystania seksualnego dzieci. - Zobaczyłam wstrząsające obrazy, których wspomnienie do dziś sprawia mi ból. Moje małżeństwo skończyło się dla mnie natychmiast - wspominała ten moment. Zapewniała, że wcześniej nie wiedziała o tym, co robi jej mąż i od razu, gdy się dowiedziała, powiadomiła policję.

"Nie żałuję"

Podczas jednego z wywiadów dziennikarka wspomniała, że po ujawnieniu sprawy pojawiły się głosy krytykujące Carling-Jenkins za "niewspieranie swojego męża". - Nie żałuję tego, co zrobiłam - stwierdziła. Podkreślała, że zachęca wszystkie kobiety w podobnej sytuacji do ujawnienia przestępstwa i "przeciwstawienia się złu w społeczeństwie".

- Życie moje i mojego syna wywrócił się do góry nogami, gdy to odkryliśmy - mówiła w lokalnym parlamencie. Razem z synem błyskawicznie opuścili dom i nie zamierzają do niego wracać. Pomimo odcięcia się od męża ten - jak opowiadała Carling-Jenkins - zaczął się mścić. Pozbawił ją środków do życia i odmawiał podpisania umowy rozwodowej. 

Ale nie chodzi tu ani o mnie, ani o mojego męża. Chodzi o jego ofiary - małe dziewczynki, które były wykorzystywane, by pedofile mogli czerpać chorą przyjemność z oglądania tego. Twarze wielu z nich wyryły się z mojej pamięci i mam nadzieję, że policji udało się znaleźć i uratować jak najwięcej z nich

- podkreśliła parlamentarzystka. - Te dziewczynki nie zostałyby wykorzystane, gdyby ludzie tacy jak mój mąż nie stwarzali popytu na to - podsumowała.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Polityk odkryła pornografię dziecięcą na komputerze męża. Opowiedziała o tym w parlamencie
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl