Ciemna strona czekolady. Wkrótce będzie za późno, by naprawić katastrofalne skutki upraw kakao

Nielegalne uprawy, matactwa pośredników i bezsilne władze - produkcja kakao w zachodniej Afryce jest oszustwem na gigantyczną skalę. Już za kilkanaście lat mogą stamtąd całkiem zniknąć lasy deszczowe, a ich miejsce zajmą uprawy kakao. To wszystko, by zapewnić nam czekoladę.

2 zł 80 groszy dziennie zarabiają farmerzy, którzy uprawiają kakaowce w Ghanie i Wybrzeżu Kości Słoniowej. Choć kraje są największymi dostawcami głównego składnika czekolady, to pracujący na farmach nie mogliby sobie pozwolić na jej tabliczkę. Czekoladowe słodycze są głównie domeną bogach krajów globalnej północy. Ale to Afryka ponosi tragiczne konsekwencje.

Z właśnie opublikowanych raportów dziennika "The Guardian" oraz organizacji "Mighty Earth" wynika, że szczególnie w Wybrzeżu Kości Słoniowej niszczenie lasów tropikalnych pod uprawy osiągnęło dramatyczną skalę. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu pokrywały one 25 proc. powierzchni kraju. Dziś to zaledwie 4 proc., a jeśli obecny stan się utrzyma, to do 2030 roku lasy deszczowe znikną tam zupełnie. To oznacza zagładę żyjących tam gatunków. Już teraz w kraju pozostało ich zaledwie 200-400 spośród setek tysięcy, które żyły tam wcześniej.

Zalesienie w Wybrzeżu Kości SłoniowejZalesienie w Wybrzeżu Kości Słoniowej Fot. mightyearth.org

Tak działa kakaowe oszustwo

Najwięksi światowi producenci czekolady i słodyczy oczywiście nie chcieliby być łączeni z dewastacją lasów tropikalnych i zagładą zwierząt. Dlatego często deklarują, że ich kakao pochodzi z legalnych, ekologicznych upraw. "Guardian" i "Mighty Earth" podkreślają, że wcale nie musi to być prawdą.

Nielegalne uprawy są prowadzone także w rezerwatach przyrody. Farmerzy wycinają lub wypalają drzewa, by zapewnić więcej światła, a w efekcie lepsze zbiory z kakaowców. Lasy zamieniają się w pola stosunkowo niewielkich kakaowców. One same też mogą nie przetrwać bez ochronnego cienia dużych drzew, szczególnie przy ocieplającym się klimacie.

 

Ziarna kakaowca z małych, nielegalnych farm skupują pośrednicy. Później są one mieszane z legalnym i całość sprzedawana jest dalej jako "czyste" kakao. W praktyce nawet batonik ze znaczkiem potwierdzającym legalne pochodzenie ziaren może częściowo składać się z kakao wyhodowanego w wykarczowanym parku narodowym.

 

W odpowiedzi na pytania brytyjskiego dziennika najwięksi producenci czekolady nie zaprzeczali, że taka sytuacja jest możliwa. Jednocześnie deklarowali, że pracują nad wyeliminowaniem tego procederu. Zapewniają też, że działają w celu skończenia z karczowaniem i wypalaniem lasów pod uprawy. 

Konieczne jest też jednak działanie władz i urzędników w Wybrzeżu Kości Słoniowej i Ghanie. Jednak na to brakuje pieniędzy, zdarza się też przymykanie oka na nielegalne działania. Produkcja kakao jest filarem gospodarki tych państw. W 2004 roku kanadyjsko-francuski dziennikarz Guy-André Kieffer pojechał na miejsce zbadać sprawę nielegalnych upraw. Zaginął bez śladu.