Mama, tata i brat wpadli do krateru wulkanu pod Neapolem. Ich śmierć widział 7-letni chłopiec

Tragiczny wypadek we Włoszech - do krateru wulkanu Solfatara w pobliżu Neapolu wpadła trzyosobowa rodzina. Dramat rozegrał się na oczach najmłodszego syna.

Do wypadku doszło podczas zwiedzania wulkanu. Cała rodzina spędzała w okolicach Neapolu ostatnie dni wakacji. W pewnym momencie 11-letni Lorenzo przeszedł przez barierkę na teren objęty zakazem wstępu. Jest tam bardzo grząski grunt, dlatego chłopak bardzo szybko utknął.

Na pomoc jako pierwszy ruszył ojciec, który po chwili sam nie mógł się wydostać. Wtedy dołączyła do nich matka, ale i jej nie udało się nic zrobić. Kiedy próbowali się uratować, pod całą trójką zarwał się fragment krateru.

Rodzina spadła do środka z wysokości trzech metrów. Wszyscy zmarli najprawdopodobniej z powodu trujących gazów wydobywających się z krateru.

Przeżył tylko 7-letni syn

Jako jedyny z członków rodziny przeżył 7-letni syn, który całą sytuację obserwował z dystansu. 

"Próbowaliśmy go uspokoić, ale był w ciężkim szoku. Bez przerwy dopytywał o to, co stało się z jego rodziną" - relacjonuje "La Repubblica" właściciel lokalu, do którego przyszedł przestraszony chłopak. Dziecko jest teraz pod opieką psychologa, wkrótce zajmą się nim jego dziadkowie.

Ciała całej trójki wydobyli z krateru strażacy. Burmistrz pobliskiego Pozzuoli powiedział, że to największa tego typu tragedia w ich mieście od 40 lat.

Wulkan Solfatara znajduje się w pobliżu Neapolu:

Potrzebujesz wezwać pomoc? Czy wiesz, jak prawidłowo korzystać z numerów alarmowych?

Więcej o: