Były szef PE składa kondolencje rodzinom ofiar. A teraz spójrzcie, co robi posłanka po prawej

Gdy Martin Schulz składał kondolencje rodzinom ofiar zamachu w Barcelonie, jego partyjna koleżanka śmiała się i machała do innych polityków. - Nie słyszałam, o czym mówi - tłumaczy Eva Högl.

Były szef Parlamentu Europejskiego i przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec na konferencji prasowej potępił sprawców zamachu w Barcelonie i złożył kondolencje rodzinom ofiar. Jego wystąpienie przyćmiło jednak zachowanie partyjnej koleżanki polityka Evy Högl. Powód? Na początku przemówienia Martina Schulza kobieta śmiała się, robiła miny i machała do osoby znajdującej się poza kadrem.

 

Zachowanie Högl wywołało w Niemczech oburzenie. Deputowana do Bundestagu tłumaczyła, że osoby stojące za Schulzem nie słyszały początku wypowiedzi polityka. Samo spotkanie miało bowiem inną tematykę - było poświęcone odsłonięciu pomnika Marie Juchacz, pierwszej posłanki, która wygłosiła mowę w Reichstagu.

"Widziałam na widowni naszego ministra spraw wewnętrznych Andreasa Geisela i pomachałam do niego, a on gestem dał znać, żeby podejść do niego później, bo chciał porozmawiać. Dopiero po kilku zdaniach usłyszałam, że Martin Schulz mówi o straszliwym ataku w Barcelonie" - napisała polityk.

Högl dodała, że gdy tylko usłyszała, o czym mówi przewodniczący SPD, zaczęła zachowywać się właściwie. Posłanka przeprosiła też w oświadczeniu wszystkie osoby, które poczuły się urażone jej zachowaniem.

Zamach w Barcelonie

W czwartkowym podwójnym zamachu w Katalonii zginęło w sumie 14 osób, a 130 zostało rannych. Wśród ofiar są obywatele Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Włoch, Portugalii i Belgii. 53 osoby wciąż są w szpitalu, przy czym stan 13 z nich jest ciężki.

Do ataku przyznało się tzw. Państwo Islamskie. Hiszpańska policja podejrzewa, że cała marokańska grupa miała luźne powiązania z ISIS. Policja poszukuje też radykalnego imama z miasta Ripoll, gdzie mieszkali zamachowcy - podejrzewa się, że mężczyzna był ideologicznym szefem tej grupy.

Według policji, za zamach jest odpowiedzialna co najmniej 12-osobowa grupa terrorystów pochodzenia marokańskiego. Planowali oni atak z użyciem gazu, ale gdy w środę gaz eksplodował w ich domu, zdecydowali się przyspieszyć atak, by nie wpaść w ręce policji. To dlatego podczas zamachu wykorzystali samochody.

Zamach terrorystyczny w Barcelonie

Więcej o: