Brytyjski "Guardian" o "wybielaniu okropnego rządu" przez parę książęcą. Jest reakcja ambasady

"Program wizyty ustalała strona brytyjska", jedną z tez autorka wyraża "brakiem szacunku dla ofiar" - tak polska ambasada odpowiedziała na komentarz w dzienniku "The Guardian". Autorka pisze w nim, że Brytyjczycy powinni "wstydzić się" wizyty Kate i Williama w Polsce.

Polska ambasada wysłała list protestacyjny do redakcji brytyjskiego dziennika "The Guardian". Powodem jest artykuł Kate Maltby, członkini konserwatywnej organizacji Bright Blue.

Oskarża ona rodzinę książęcą, że podczas niedawnej wizyty w Polsce brała udział w "wybielaniu okropnego rządu o tendencjach autorytarnych". Ambasador RP Arkady Rzegocki protestuje przeciwko dwóm tezom artykułu. Jedna z nich mówi o "wspieranym przez polski rząd zaprzeczaniu Holocaustowi"

"Wybielaliśmy okropny rząd"

"Przez lata Polska ześlizgiwała się ku nacjonalistycznemu autorytaryzmowi"- przekonuje autorka. I wylicza między innymi zmiany w sądownictwie czy kwestię aborcji. "Wybielaliśmy okropny rząd" - pisze Maltby.

Maltby podkreśla, że William i Kate pojawili się w Polsce w "bardzo złym momencie". Przypomina, że w poniedziałek prezydent Duda ściskał im dłonie w Pałacu Prezydenckim, a we wtorek na konferencji oświadczył, że tylko trochę zamierza złagodzić trochę przejmowanie sądów przez jego partię. Komentatorka pisze też o "wmanewrowaniu" pary książęcej w kampanię historyczną Prawa i Sprawiedliwości

Artykuł zawiera też dwie tezy, które wywołały sprzeciw polskiej ambasady. Po pierwsze - że program wizyty był częścią rewizjonistycznej polityki historycznej rządu, bo zamiast Auschwitz, kojarzonego z tragedią Żydów wybrano obóz Stuthoff, by - jak twierdzi autorka podkreślić przede wszystkim tragedię Polaków. Kolejny przykład to wybór Muzeum Powstania Warszawskiego zamiast Muzeum Drugiej Wojny Światowej w Gdańsku.

Druga teza mówi, ze w Polsce prowadzi się "wspieraną przez rząd politykę zaprzeczania Holocaustowi". Przykłady to - według autorki - usuwanie z podręczników wzmianek o polskich uczestnikach mordów na Żydach oraz prawo zakazujące pomawiania narodu polskiego.

"Brak szacunku dla ofiar"

Ambasador RP odpowiada w liście do Guardiana, że program wizyty ustalała strona brytyjska, a "sugerowanie że Stutthof nie zasługuje na książęcą wizytę jest brakiem szacunku dla ofiar".

"Nikt o dobrej woli nie zaprzeczy też heroizmowi powstańców warszawskich" - podkreśla ambasador. Arkady Rzegocki pisze, że choć nie zgadza się z poglądami autorki na sytuację polityczną w Polsce, nie odbiera jej prawa do własnej opinii.

Podkreśla jednak, że "umniejszanie cierpienia więźniów Stutthof czy uczestników Powstania Warszawskiego" w celu udowodnienia założonej z góry tezy jest po prostu haniebne".

Ponadto ambasador podkreślił, że prawo ścigające pomawianie narodu polskiego to dopiero projekt, konsultowany obecnie ze środowiskami żydowskimi. "Jeśli chodzi o zarzut wspieranego przez państwa zaprzeczania Zagładzie jest on bezpodstawny i tak poważny, że zapewniam, iż odpowiednia polska instytucja podejmie działania prawne" - kończy swój list Arkady Rzegocki.

Śniadanie z parą prezydencką, spacer i chwile zadumy. William i Kate przylecieli do Warszawy